PUBLICYSTYKA Emigracja wewnętrzna
AUTOR Krzysztof 'Voltaire' Sykta
Upał… Moja znajoma z Londynu upala się kolejnym blantem. Późny wieczór. Siedzi na korytarzu i dzwoni do mnie opowiadając lokalne plotki. Mąż zatrzaśnięty w windzie. Córeczka bawiąca się z dwójką ślicznych Murzyniątek. Wizyta w lokalnym centrum buddyjskim wybudowanym tuż za miedzą. Ćwiczenia capoeiry. Siedzimy i rozmawiamy złączeni cienką nitką telefonicznego kabla. Pomimo dzielącej nas przepaści, pustki, swego rodzaju zagubienia, czuję się blisko niej. Głos wibrujący w słuchawce. Jedyne co nam pozostało ze starej znajomości. Dni spędzane razem odchodzą w niebyt zamazywane farbą artysty śniącego na jawie. Odchodzą kolejni ludzie. Odchodzą w niebyt prostych konieczności. Wyjeżdżam do Krakowa. Nie ma mnie. Znikam. Nie zobaczysz mnie już więcej. Zmieniają lokalizację i umiejscowienie. Jedna przyjaźń zastępuje kolejną.

Screen

Upał


Upał. Słoneczny żar odstraszył nawet kosmitów. Szerokim łukiem ominęli wyłatowskie pola nie zostawiając żadnego piktogramu.. Złośliwcy mówią, że w proteście przeciw nowej władzy. W obronie Kazimierza podstępnie zdymisjonowanego. Możliwe, że bardziej interesują ich plaże muzułmańskiej Albanii, gdzie policja przegania grupy radosnych Skandynawek paradujących toples. Zapewne straszyły swoją bladą skórą. Wyższy wymiar artystycznej prowokacji. Nie podano w jakim były wieku.

Upał. Żar wypala resztki logiki z sejmowych głów. Po wakacjach ma ruszyć znakowanie gazet i portali pod kątem szkodliwości dla młodocianych. Ciekawe czy oznakowane zostaną wieczorynki i obrady izby niższej. Myszkę Mickie już wycięto. Agitowała za UPR-em. Walka o morale dziatwy przypomina mi w swym społecznym wymiarze walkę z terroryzmem. Każdy człowiek wypowiadający się przeciwko rządowi to potencjalny wywrotowiec i terrorysta. Każda strona internetowa to źródło zła i moralnej zgnilizny, porównywalna z wizytą u psychoterapeuty. Wprowadzi cię taki szaman w stan hipnozy i zacznie robić zdjęcia. Ale milicja nieobywatelska czuwa. Ochotnicze bataliony legionistów wszechsłowiańskich sprawdzą wnet na jakie strony wchodzisz i co trzymasz plugawego na swym dysku twardym. Dla społecznego dobra wprowadzone zostaną na każdym rogu kamery i podsłuchy. W twoim pokoju też. Nigdy nie wiadomo gdzie się mogą schować islamscy fundamentaliści…
Media - towar skażony i szkodliwy. Specjalnie znakowany, tak aby każdy niedorozwinięty średnio-discopolowy Obywatel mógł ze spokojem iść do sklepu przebierać w gazetach zapakowanych w czarne etui z dużymi literami. "Żona wyjechała… poproszę dwie z F…" "F?! Nie wstyd panu?!" "Wie pani, wolałbym G, ale sama pani rozumie… samotność dokucza…" Za lat kilkanaście oznakowane zostaną wszystkie drzewa jako stwarzające zagrożenia dla naszych biednych samochodów, psy, bo s… brudzą niemiłosiernie. Noże i sztućce kuchenne. Zapałki i zapalniczki. Kobiety przemierzać będą ulice w specjalnych elperowskich mundurkach a'la wczesny Afganistan. Dzieciom ssącym piersi zawiązywane będą oczy by nie uległy zgorszeniu. Podobno tylko one nie rozróżniają dobra od zła. Nie wiedzą, co je czeka jak dorosną…

Upał. Kupuję parę kolejnych spodni. Właścicielka sklepiku odchodzi gdzieś na bok w poszukiwaniu zaginionej garsoniery. Stojąc przy ladzie naraz słyszę jakieś krzyki. Po ile te koszule?! Co pan głuchy jest?! PO ILE TE KOSZULE PYTAM SIĘ?! Jakieś grube babsko nie daje się przekonać, że nie jestem sprzedawcą. Na szczęście z odsieczą nadchodzi ekspedientka, cudna blondynka z opiętym dekoltem bluzką lekką i zwiewną . Panu chyba załatwię jakąś kartę stałego klienta… tak często do mnie pan przychodzi na zakupy… Oddycha głęboko. Każdy szelest jej warg zatrzymuje na chwilę czas.

Screen

Upał


Upał. Coś miałem jeszcze napisać. Kilka ostatnich zdań. Zamknąć zgrabnie tekst odpowiednią puentą. Czymś o bombardowaniu ponętnych wzgórz Lebanon. Polityce międzynarodowej uprawianej w stylu epoki kamienia łupanego. Bo za wszystkim stoi Iran. Zbombardujmy Iran. Let's nuke it. A wszyscy wokół będą klaskać w dłonie. Wróżki nie istnieją, o ile dzieci nie cieszą się na ich widok.