RECENZJE Die Hard Arcade [retro]
AUTOR Krzysztof 'Albatros' Hausa
Będąc ostatnio na wakacjach nad rodzimym morzem przypadkiem zajrzałem do jednego z miejscowych salonów gier. I kiedy ujrzałem tam Die Hard Arcade w mojej głowie pojawiły się wspomnienia uświadamiające mi jak to kilka lat temu nałogowo trzaskałem i wydawałem wiele złotówek na żetony by cieszyć się tą grą. Po dość dłuższej przerwie z sentymentem do niej powróciłem. Automaty co prawda nie ciągną mnie już tak jak za młodu, ale w tę grę zacząłem naparzać równie ostro jak dawniej.

Die Hard Arcade jest dość nietypową bijatyką, ponieważ - w porównaniu do innych świetnych chodzonych bijatyk jak Violent Storm czy Cadillacs & Dinosaurs - całość odbywa się w interaktywnym środowisku 3D! No i trochę na wyrost nazwałem ją "chodzoną", ponieważ przeciwników lejemy na określonych obszarach. W momencie gdy teren oczyścimy, następuje animowana scenka (przy której trzeba zachować specjalną ostrożność, ale o tym później) i ponownie stajemy do boju. Zacznę może jednak od historii samej gry.

Screen

Die Hard Arcade


Gra nawiązująca do filmu Die Hard (Szklana Pułapka) powstała na automaty w 1996 roku, a stworzyło ją studio SEGA. Rok później ukazała się wersja na konsole Saturn. Mamy więc wieżowiec opanowany przez terrorystów którzy mają za zakładnika małą dziewczynkę. Gracz (można grać też dwóch) wciela się w postać mężczyzny bądź kobiety (która wygląda jak chłop ale dobra ;-)). Do zabawy przeznaczono 3 przyciski które odpowiadają za atak ręką, nogą oraz skok. Liczba oraz rodzaje kombosów jakie można zadać wrogom robi niezłe wrażenie, jednak zanim gracz opanuje większość z nich zazwyczaj potrzeba trochę czasu. Na wrogów można się rzucać, okładając ich po mordzie, ale jeśli tylko zwolnimy choć trochę szybkość ataku lub w ogóle zaprzestaniemy naparzać w klawisz odpowiedzialny za ataku trzeba się liczyć z tym iż przeciwnik nas przeturlać się i sami będziemy w tedy okładani. Odpowiednią kombinacją klawiszy możemy wykonywać naprawdę bardzo efektowne ciosy np. chwytając terrorystę za nogi i wywijać nim dookoła. Udało mi się to co prawda tylko parę razy i za każdym razem przypadkiem ;-). Mądre korzystanie z kombosów to klucz do sukcesu, gdyż nasza postać - w przeciwieństwie do przeciwników - nie ma możliwości wykonaniu bloku przez atakami. Z drugiej strony może to i dobrze, bo gra była by zbyt prosta. Gracz nie walczy samymi pięściami. Do użytku twórcy dali mnóstwo przedmiotów, począwszy od broni białej, palnej, a skończywszy na sprayu (jeśli posiadamy zapalniczkę to mamy miotacz ognia). Mamy więc pistolety, bronie automatyczne a nawet wyrzutnię rakiet. Do tego dochodzą pałki, toporki, noże, a nawet... kije golfowe. Oczywiście nie zapomniano o wszelkiego rodzaju przedmiotach do rzucania jak krzesła czy beczki. Na planszy dość często padają też apteczki, które moim zdaniem regenerują trochę za mało życia. Wszystko co możemy użyć jest odpowiednio podświetlone więc niczego nie przeoczymy.
Screen

Die Hard Arcade


Teraz czas wyjaśnić jak odbywają się przejścia między lokacjami. Po oczyszczeniu terenu z wrogów jak już wspomniałem następuje animowana scenka. Przy niektórych trzeba będzie wykazać się refleksem bowiem niekiedy natrafimy na przypadkowego patrolującego wroga. Gra informuje kiedy takie coś ma nastąpić odpowiednim napisem. Najczęściej trzeba wciskać "punch" lub "kick" czyli przycisk odpowiadający za atak ręką lub nogą. Ale czasem użyjemy skoku lub wykonamy unik przesuwając w odpowiednią stronę joystickiem. Na reakcję mamy raptem 1-2 sekundy. Jeśli źle wciśniemy wróg zrobi unik i trzeba będzie stoczyć pojedynek na dodatkowym obszarze zanim pójdziemy dalej. Jak wciśniemy dobrze biegnący gliniarz zada cios ręką bądź kopniakiem i otrzyma w nagrodę niewielki wzrost dodatkowego życia (w niektórych przypadkach bonusu nie otrzymujemy w ogóle). Jednak mylić się jest mimo wszystko ciężko i tylko osoby które mają pierwszy raz do czynienia grą mogą mieć z tym kłopot. Reszta będzie po prostu pamiętała co i kiedy należy się spodziewać.

Jeśli chodzi o grafikę to prezentuje ona świetny poziom, patrząc oczywiście okiem z przed 10. lat. Animacje postaci oraz ruchy są na dobrym poziomie i nie mam nic do zarzucenia. Gorzej jeśli chodzi o tekstury i liczbę poligonów postaci, ale pamiętajmy - to gra z 1996 roku, która mimo przestarzałej grafiki i niskiej rozdzielczości nadal może robić wrażenie. Zresztą szybko przyzwyczajamy się do grafiki i prędko o niej zapominamy. Dźwięk i muzyka jest również w porządku, choć daleko do poziomu takiego Metal Slug.

Słowem, wielka gra, jedyna taka bijatyka w swoim rodzaju. Wyszedł też klon o nazwie Dynamite Deka, ale nie jest już tak klimatyczny jak Die Hard Arcade. Jeśli macie więc możliwość zagrania w DHA czyńcie to bez namysłu. Wielka zabawa gwarantowana.
Screen

Die Hard Arcade