PRO EVOLUTION SOCCER 6
Konsolowcy z Kraju Kwitnącej Wiśni bawią się już tą grą od kilku miesięcy. My, europejscy pecetowcy, na PES6, czyli czwartą część serii Winning Eleven wydaną na PC, musimy jeszcze trochę poczekać. Zaraz, zaraz - to w końcu Pro Evolution Soccer czy Winning Eleven? Sprawa jest lekko skomplikowana. WE to seria gier - symulacji piłki nożnej, która od wielu lat wydawana jest w Japonii na konsole. Od jakiegoś czasu, kilka miesięcy po japońskiej premierze, w Europie i USA pojawiają się gry z serii PES, czyli lekko poprawione kolejne edycje WE. Ponadto, od trzeciej części PES, także pecetowcy mogą się cieszyć konwersjami z konsol. Jasne?
Właśnie od czasu wydania Pro Evolution Soccer 3 programiści z EA Sports zaczęli regularnie trząść portkami. FIFA, do tego momentu król piłki nożnej na PC, mogła być poważnie zagrożona. I tak też się stało - ludzie z Konami odgryźli kawałek futbolowego tortu, a ich apetyty wydają się być nieskończone. Według wielu fanów "kopanej" na PC, PES już dawno zostawił w tyle swojego rywala.
Podobnie jest także teraz, przy okazji zbliżającej się premiery Pro Evolution Soccer 6. Konami zapowiada wiele innowacji i poprawek w stosunku do poprzedniej części.
Co powinno ulec zmianie? W stuprocentowej sielance w PES5 przeszkadzała jedna rzecz, a w zasadzie jeden człowiek - główny arbiter. Odgwizdywał on zbyt wiele fauli - połowa starć między dwoma rywalami kończyła się przerwaniem gry, nie mówiąc już o wślizgach, które miały bardzo niską skuteczność. Zapewne zapobiec takim sytuacjom miały przywileje korzyści, jednak te nie spisywały się najlepiej. Podobnie było ze spalonymi - co prawda wszystkie były prawidłowo odgwizdywane, ale sędzia reagował aż za często, np. w sytuacjach, gdy podanie do napastnika (będącego na spalonym) przejmował obrońca. To wszystko sprawiało, że gra była mniej płynna, co trochę ujmowało (i tak wielkiej) grywalności.
Te sprawy muszą być poprawione w pierwszej kolejności. Część fanów nie może przeboleć innego faktu - braku licencji na nazwy niektórych drużyn oraz nazwiska piłkarzy (np. zamiast Van Nistelrooyem biegamy Von Mistelroumem) Wiadomo już, że tym razem Konami bardziej się postarało i w PES6 zagramy m.in. prawdziwymi reprezentantami Holandii czy też pokierujemy w końcu Bayernem Monachium (a nie "Isar" jak dotąd...)
To są jednak zmiany kosmetyczne, a co z tymi ważniejszymi? Przede wszystkim polepszyć ma się Sztuczna Inteligencja zawodników biegających po boisku. Teraz lepiej mają grać bez piłki, a wychodzenie na czystą pozycję będą sygnalizować podniesieniem ręki (czy przypadkiem nie znamy tego z tytułu konkurencji?). Zupełnie zmieni się system strzałów - łatwiej i częściej będziemy strzelać z woleja i półwoleja, trudniej będzie lobować bramkarzy, ale za to strzały z dystansu będą celniejsze. Nie zapomniano oczywiście o kolejnych trikach, dzięki którym jeszcze skuteczniej można "wkręcić w ziemię" obrońców. Pojawi się także nowość w rzutach wolnych - możliwość szybkiego rozegrania piłki, zanim obrońcy zdążą dobrze się ustawić. Dla fanów drużyn narodowych i mistrzostw świata pojawi się nowy tryb gry - International Challenge, w którym pokierujemy wybraną reprezentacją od eliminacji aż po same mistrzostwo.
Wszystko jak zwykle brzmi pięknie. Niestety, pierwsze opinie o WE10 mówią, że w gameplayu pojawiły się nowe błędy. Szwankuje walka w powietrzu, bramkarz zbyt szybko sam wychodzi do sytuacji sam na sam. Pada zbyt wiele bramek. Pozostaje liczyć na to, że te elementy ulegną poprawie, zanim gra trafi do Europy.
Niewiele zmieni się, jeśli chodzi o oprawę graficzną i dźwiękową. Postacie zawodników będą bardziej szczegółowe, dostaną także więcej animacji (np. bramkarz huśtający się na poprzeczce), które będą naturalnie bardziej realistycznie. Natomiast jeśli chodzi o dźwięki, a szczególnie przeciętny jak dotąd komentarz, szykuje się wielka zmiana...
Otóż CD-Projekt zgotował nam wielką niespodziankę - Pro Evolution Soccer będzie po raz pierwszy spolonizowany! Oprócz polskich menusów, nie zabraknie komentarzu w naszym ojczystym języku, a zajmą się nim prawdziwi profesjonaliści - znani z Polsatu Mateusz Borek i Roman Kołtoń. Wierzę, że wypadną lepiej niż Szpakowski i Szaranowicz komentujący mecze w FIFA 2006 i World Cup, którzy nie powalają na ziemię, a raczej rozbawiają. Ponadto na okładce polskiego wydania znajdzie się najlepszy polski napastnik, Maciej Żurawski. Miły akcent, prawda? Dzięki polonizacji spadnie cena - teraz wystarczy tylko 129zł (a korzystając z wirtualnych złotówek zapewne jeszcze mniej) - wreszcie za kolejną edycję PES nie będzie trzeba wydawać ponad 150zł. Mam tylko wielką nadzieję, że prace nad lokalizacją gry nie spowodują wielkich opóźnień.
Tym, co według fanów PES zawsze przeważało w pojedynku z serią FIFA, była przyjemność z rozgrywania meczów - szybkie podania, długie dryblingi i piękne strzały, żadnych "szachów" i schematyczności, z którymi spotykamy się w serii FIFA. Ponadto graczy denerwuje tzw. "syndrom EA Sports", czyli coroczne wydawanie gier, które nie różnią się wiele od swoich poprzednich edycji. Konami stara się jak może, by zapobiec utracie tej radości z gry i robieniu z PES kolejnej telenoweli. Jednak czy tym razem się uda? Szczerze powiedziawszy, na razie nie mogę powiedzieć, by szósta część gry mocno różniła się od swej poprzedniczki i była rewolucją. O tym, jak będzie naprawdę, dowiemy się nie wcześniej niż w październiku. Osobiście nie mogę się już doczekać.