Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 07/2006 (Lipiec 2006)
 
Recenzje

Zapowiedzi




  Mateusz 'Papkin' Witczak
Redakcja









SAM & MAX: SEASON 1

Wędrówką jedną życie jest człowieka, jak śpiewał Stachura. Cóż jednak, kto powiedział, że owa wędrówka ma być koszmarnie nudna i samotna, jak koncerty pewnej owocowej piosenkarki? W końcu ileż zabawnych duetów przewinęło się przez komputery osobiste i pokazało, że podróże mogą być nie lada gratką? George i Nico, Rayman i Globox, Jade i Pey'j, a to tylko wierzchołek przysłowiowej góry lodowej. Jednak nie zawsze towarzysze są całkiem ludzcy, lub pseudo-ludzcy...

W kupie raźniej - taką zasadę wyznają najwyraźniej twórcy gier przygodowych. Zgodnie z dzisiejszymi trendami, każdy bohater przygodówki XXI wieku, poza seksapilem (bo w końcu w większości są to urodziwe przedstawicielki płci pięknej), inteligencją absolwenta Harvardu i kondycją godną znanego archeologa ubóstwiającego bicze i tortury, co wcale nie czyni z niego zboczeńca, musi posiadać też zwierzaka partnera, o ile nie podróżuje pod rękę z co to bardziej człekokształtną istotą. Cóż, taka moda. I tak Kate Walker w wyprawie na Syberię towarzyszył pocieszny (acz z lekka głupawy) pies Juki, Ann z Paradise podała pomocną łapę pantera (bynajmniej nie różowa), w Return to the Mysterious Island wespół z Miną przechadzała się małpa, a w nadchodzącym A Vampyre Story uroczej wampirzycy Monie de la Fate, której hobby jest rozbijanie szyb własnym głosem pomaga nietoperz Froderick. Co jednak zrobić, gdy bohaterem jest sam zwierzak? Jak się okazuje nie ma żadnej różnicy i, po prostu, towarzyszy mu inny czworonóg.

Wydany na podstawie komiksu Steve'a Purcella...

Sam & Max: Hit the Road odniósł naprawdę spory sukces i do dziś wielu wspomina z łezką w oku poszukiwania Wielkiej Stopy i Kobiety - Żyrafy, niecne machinacje Conroya Bumpusa, dandysa i milionera oraz wiadra sarkazmu wylewające się z ust nietypowych detektywów na usługach organizacji zwanej Freelance Police - kompletnie obłąkanego i irytującego królika Maxa oraz nieco (choć tu należy podkreślić, że tylko nieco) bardziej rzeczowego psa Sama, który jednak traci swą przewagę "normalności", przez zamiłowanie do gry na banjo (ba, to, że gra to nic, ważne "jak" gra!). Jeśli zwiedziłeś Największy Kłębek Włóczki na świecie, wpychałeś mokre zwierzę do uszkodzonej instalacji elektrycznej i wyciągałeś z wnętrzności kota wiadomość od przełożonego, z pewnością czekałeś też z utęsknieniem na sequel. Jeśli tego nie robiłeś - warto spróbować, bo część pierwsza jakiś czas temu osiągnęła status abadonware, czyli gry niedostępnej już na sklepowych półkach, którą można pobrać całkowicie za darmo z czeluści sieci.

To już minęło, ten klimat, ten SCUMM...

Druga część zatytułowana Freelance Police została zaanonsowana wkrótce po zapowiedzi kolejnego Full Throotle. LucasArts, który od czasu Escape from the Monkey Island nie kontynuował już żadnej ze swych przygodówkowych serii, niemal pogrzebał nadzieję tysięcy fanów na cmentarzu zwanym komercjalizacją, jednak w tym właśnie momencie pojawiła się iskierka nadziei. Znów ujrzeliśmy na zrzutach z lekka surrealistyczną stylistykę i pokraczne postaci… Na psa (i królika) urok! A działo się to w roku pańskim 2002. Przez niemal 2 lata byliśmy karmieni kolejnymi screenami, trailerami i zapowiedziami, które pochłaniało się równie łapczywie, jak świeże kremówki prosto od cukierniczego mistrza, który o ciastkach wiedział wszystko (bo też nie zdecydował się zamiast nich przygotowywać pomidorowej). Aż w końcu, po prezentacji na E3, która jeszcze bardziej rozbudziła oczekiwania, nagle, wszystko się skończyło. W zasadzie i tak można było trząść portkami jeszcze w połowie 2003, kiedy to Simon Jeffery, prezes firmy, oświadczył, że Full Throtle: Hell on Wheels nigdy nie nadjedzie, bo, rzekomo, nie podołałoby legendzie z roku 1995. Ale i tak żyliśmy złudzeniami, aż w końcu stało się, oficjalnie zawieszono prace nad grą. Później pojawiły się petycje, plotki i protesty, ale i tak LucasArts nie przywrócił do życia żadnego z projektów, skupiając się jeszcze bardziej na coraz to nowych tytułach spod znaku Gwiezdnych Wojen. Kolejne legendy, teoretycznie, odeszły w stronę zachodzącego słońca, niby najlepsi bohaterowie westernów.

Purcell Strikes Back

I tu zapewne ta smutna historia miałaby koniec, gdyby nie to, że licencja na tworzenie gier ze zwierzęcym duetem powróciła w końcu do rąk Steve'a Purcella. Rysownik skumał się ze studiem Telltale Games odpowiedzialnym za przeniesienie na ekrany monitorów innego, mało znanego u nas komiksu, Bone, autorstwa Jeffa Smitha. Na podstawie tejże serii pojawiły się dotychczas dwie gry-epizody - Out from Boneville i Great Cow Race, obie uzyskały całkiem wysokie noty (zwłaszcza ta druga) i zaskoczyły nietypowym sposobem dystrybucji. Podobnie bowiem jak Sin Episodes, kolejne mini-części można pobrać za pośrednictwem sieci, zaś dopiero po jakimś czasie trafiają one do pudełek. Pomaga to twórcom łatać wszystkie niedociągnięcia bezlitośnie wytknięte przez graczy i wydawać coraz doskonalsze odcinki. Tak samo ma być z Sam & Max. Zresztą pamiętacie Uru i serwis GameTap, na którym pojawiają się gry do odpłatnego pobrania? To na nim (no i na oficjalnej stronie Telltale) będą ukazywać się w regularnych odstępach czasu kolejne epizody. Jak niedawno ogłoszono, serwis został współproducentem projektu.

Grafika w trzeci wymiar fika

Choć gra nie będzie w żaden sposób powiązana z Freelance Police, główne założenia Telltale nie różnią się zbytnio od tych, które przedstawił kilka lat temu LucasArts. A więc ręcznie rysowaną, piękną, całkowicie dwuwymiarową grafikę (żadnych tam renderów!) zastąpi pełen trójwymiar, co jednak nie znaczy, że przyjdzie nam poruszać się po brzydkich, sterylnych lokacjach. Graficy wylewają siódme poty, aby to, co zobaczymy przypominało stylistyką przebój sprzed lat. Wystarczy tylko obejrzeć biuro, czy sławetny wózek DeSoto, którym zwierzaki podróżują z miejsca na miejsce i który rozkosznie klekocze i piszczy przy każdym zakręcie, aby stwierdzić, że to stary, dobry, parafrazując pewną reklamę, pozytywnie zakręcony Hit the Road we współczesnej oprawie. Zresztą warto powiedzieć, że część ekipy pracująca przy śp. Freelance Police dłubie dziś nad projektem Purcella. Decyzja o przeniesieniu perypetii pseudo-detektywów w 3D nie była łatwa, ale cóż - takie rozwiązanie jest, po prostu, łatwiejsze do zrealizowania i gwarantuje, że kolejne części wychodzić będą w stosunkowo krótkim czasie. Nie obejdzie się jednak bez zademonstrowania możliwości współczesnych kart graficznych i włączenia do gry całkiem współczesnych efektów, jak bump mapping (a więc efekt "chropowatości" ścian, tudzież podłoża) czy shaderów. Ten sposób przedstawienia akcji daje też możliwość nakręcenia znacznie lepszych cutscenek i zastosowania licznych, ciekawych trików z kamerą. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości powiem, że całość i tak bazuje na szkicach Steve'a, a więc charakter komiksu, serialu i, co równie ważne, pierwszej części, ma zostać zachowany.

Dziewczyna wsiada do pianina

Wiadomo już, że, niestety, niezapomniany duet Harvey Atkin (widzieliśmy go między innymi w serialu Prawo i Porządek) oraz Robert Tinkler (którego miłośnicy mangi pamiętają z roli Rubeusa [tu zapala się żaróweczka w głowach fanów Pottera] w Czarodziejkach z Księżyca), czyli Sam i Max z gry i emitowanej w telewizji kreskówki, niestety, nie udzielą parze swych charakterystycznych głosów. Poszukiwania odpowiednich aktorów trwają, ale na dzień dzisiejszy, niestety, nie wiadomo nic.

Coming Soon

Sam & Max Season 1 ukaże się jeszcze w tym roku. Niestety, fabuła jest strzeżona równie pilnie jak złoto Fortu Knox i dowiedzieć się czegokolwiek nie zdołałby nawet legendarny agent Jej Królewskiej Mości, którego nazwiskiem ochrzczono dezodorant. Za tytułem przemawia choćby doświadczone studio. Skład zasilają bowiem wypróbowani programiści (jak choćby Dan Connors czy David Bogan) z LucasArts, którzy po zawieszeniu prac nad Freelance Police, opuścili szeregi studio. Sam pomysł podziału rozgrywki na epizody i dostarczania graczom małego, acz stałego dopływu przygód duetu również wydaje się dobrym rozwiązaniem, pomimo tego, jak to wpłynęło na niedawnego następcę Sin. Jeśli jednak takie wyjście cię nie satysfakcjonuje, co jakiś czas będą się ukazywać zbiory poszczególnych odcinków w pudełkowej, klasycznej wersji. Nie wiem jak wam, ale mi to przywodzi na myśl sitcomy stricte telewizyjne. Telltale cały czas wsłuchuje się w sugestie miłośników gatunku, którzy zresztą aktywnie udzielają się na oficjalnym forum serii.

Powrót króla (i królika)

Gdy Telltale uzyskało prawa do Sama & Maxa, rzesze fanów wcale nie odetchnęły z ulgą. Fakt, gracze porobili dziury w sufitach skacząc z radości i przyczynili się do zwiększenia zarobków laryngologów krzycząc ze szczęścia w niebogłosy, ale jednocześnie pojawiło się pytanie, czy uda się sprostać oczekiwaniom? Do dziś o Sam & Max nie wiemy wiele, choć wszystko, co Telltale ujawniło brzmi naprawdę dobrze. Trudy oczekiwania czasem zmniejsza wypuszczany w sieć komiks Purcella (naprawdę sympatyczny, swoją drogą), innym razem - mglista zapowiedź, ale w tym wypadku mądrej głowie wcale nie dość po słowie. I choć informacje prasowe wyglądają wyjątkowo skromnie, zaś na E3 ponoć nie pokazano ponoć zbyt wiele, można być niemal pewnym, że to, co dostaniemy, przyciągnie nas do monitorów z siłą podobną Hit the Road i dokładnie taką samą magią. I znów od nieco pythonowskiego humoru i pomysłowych gagów, żuchwy rozbolą wszystkich tych, którzy kochają dobrą zabawę i specyficzny, bardzo dobry żart.








PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja