FUJITSU SIEMENS FUTRO S400
Spodziewasz się recenzji najnowszego pada? Albo monitora LCD? A może bajeranckiej myszki? Nic z tych rzeczy. Ten artykuł będzie dotyczył urządzenia, które jest błogosławieństwem dla administratorów firm oraz koszmarem dla pracowników.
Terminal. To słowo dla przeciętnego pracownika w firmie z PC-tem na biurku oznacza tylko jedno - koniec "samowolki" na swoim sprzęcie. Ale o co dokładnie chodzi? Terminal to "prawie" zwykły" komputer - to co go różni od PC-ta, to przede wszystkim brak napędów (HDD, FDD, CD/DVD), zamiast których jest pamięć flash (taka sama, jaką można znaleźć w pendrive"ach). No więc jak działa? By móc z niego korzystać, potrzebna jest kolejna maszyna - serwer terminali. Jest to nic innego, jak potężny komputer, który umożliwia podłączenie się do niego i jego zasobów właśnie poprzez stację końcową. Innymi słowy - przez terminal pracujesz de facto na serwerze.
Teraz każdy może spytać: i po co to wszystko? Wbrew pozorom, takie rozwiązanie posiada wiele zalet. Po pierwsze, wyobraź sobie firmę w której 500 pracowników musi mieć możliwość pracy z pakietami biurowymi, bądź jakimkolwiek innym oprogramowaniem. Można każdemu kupić komputer wraz z systemem operacyjnym i potrzebnym oprogramowaniem. Ale cena takiego zestawu jest dość znaczna. Terminal jest dwukrotnie tańszy od średniej klasy komputera i starczy na wiele lat dłużej niż PC. Wystarczy tylko zainstalować na serwerze potrzebny program i już 500 użytkowników ma do niego dostęp. Tak samo nie ma problemu z supportem - administratorzy nie muszą biegać od pracownika do pracownika - wszystko mogą wykonać zdalnie, siedząc w "cieplutkiej" serwerowni. Kolejnym plusem jest bezpieczeństwo. Wszystkie dane są przechowywane na serwerze, a nie stacjach roboczych. Żaden pracownik nie może także wynieść cennych danych z firmy ani instalować oprogramowania (najczęściej nielegalnego…). Tyle, jeśli chodzi o "krótkie" wprowadzenie.
Terminal Fujitsu Siemens Futro S400 jest dość nowym produktem. Zaprezentowany został na targach CeBIT, a do sprzedaży trafił w kwietniu tego roku. Jego "sercem" jest AMD Geode NX1500 o częstotliwości 1GHz. Warto wspomnieć, że nie jest to jedyne urządzenie pracujące na tej platformie. Pamięci też nie zabraknie - 256 MB to ostatnio standard wśród terminali. Według producenta urządzenie jest praktycznie bezawaryjne, ponieważ nie posiada żadnych elementów mechanicznych takich, jak np. wentylatory. Dzięki temu jest też wręcz niesłyszalny. Osiągnięto to poprzez zastosowanie chłodzenia pasywnego. Również i wygląd zewnętrzny sprawia pozytywne wrażenie. Niewielkie rozmiary, ładne kolorki i dużo portów.
Model, który dostałem pracował pod kontrolą Windows XP Embedded z Service Pack 2. Jest to specjalna wersja Okienek przeznaczona na terminale bądź inne komputery, na których "zwykły" Windows by nie zadziałał. System bardzo szybko się ładuję i życzę wszystkim, by każdemu wyświetlał się ekran logowania w takim tempie. Na pierwszy rzut oka Windows jak Windows, tyle że po angielsku (niestety nie ma polskiej edycji tej wersji). Konfiguracja jest identyczna jak w każdym XP. Terminalowi można nadać adres IP, podłączyć do domeny, nadać nazwę sieciową, zmienić rozdzielczość ekranu, tapetę pulpitu i wiele innych opcji. Tak jak w reszcie systemów z rodziny NT, również w Embedded można ograniczyć właściciela urządzenia za pomocą polis (np. usunięcie dostępu do Panelu Sterowania). Aplikacji dostarczonych z systemem jest bardzo mało. Ostał się Internet Explorer, Paint i Notatnik… Teoretycznie można zainstalować sobie dodatkowe oprogramowanie, ale na flashu jest niecałe 10 MB wolnej przestrzeni. Oczywiście można podłączyć zewnętrzny dysk pod port USB - wtedy mamy "prawie" kompletny komputer. Tyle, że mija się to z celem istnienia terminala…
Urządzenie korzysta z protokołu RDP, co oznacza, że może łączyć się z serwerami pracującymi pod kontrolą systemów Windows 2000, XP (tak, tak - usługa serwera terminali w XP jest możliwa) oraz 2003. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zainstalować obsługę innych protokołów i podłączać się do np. serwerów uniksowych bądź linuksowych. Z sesjami terminalowymi nie było najmniejszych problemów. Z łatwością podłączałem się do maszyny z Windowsem XP i pisałem sobie w Wordzie 2007. Bardzo spodobała mi się możliwość surfowania w Internecie i przeglądaniem zasobów sieci lokalnej poza sesją terminalową. Rzeczywiście S400 pracuje bardzo cicho. Trochę cię nagrzewa, ale nie stanowi to wielkiego problemu. Dużym plusem jest oszczędność miejsca na biurku, gdy terminal podłączony jest do monitora LCD.
Podsumowując, S400 jest idealnym rozwiązaniem dla firm, gdzie użytkownik ma skupić się na pracy, a nie na grzebaniu w systemie. W domowym zaciszu raczej nie znajdzie dużego zastosowania, choć po małych "przeróbkach" można mieć mały komputer biurowy.