Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 07/2006 (Lipiec 2006)
 
Recenzje

Zapowiedzi




  Damian 'Lion' Dąbrowski
Redakcja









QUAKE 4 LOKALIZACJA

Żyjemy w czasach, w których większość gier jest lokalizowana, nawet takie FPS'y, wydawało by się gry, w których owe zabiegi są raczej mało potrzebne, bo skupiają się raczej na radosnej rzeźni niż na skomplikowanej fabule. Podobnie jest w przypadku Quake'a 4. Choć zapewne większość tych, którzy chcieli w niego zagrać już dawno to zrobiła, ja cierpliwie czekałem na wydanie spolonizowane, i to z dwóch powodów. Pierwszym była cena - Q4 w wersji angielskojęzycznej kosztował 230zł, a drugim moi znajomi, którzy nalegali, bym kupił grę po w rodzimym języku. Słowo się rzekło, kupiłem, zainstalowałem, przeszedłem (w 4 dni).

W grze nie ma opcji włączenia napisów, które obrazowałyby każdą wypowiedzianą kwestię, co można było przewidzieć w oparciu o katowane jeszcze kilka miesięcy temu dema. Jasne było więc, że spolszczenie będzie obejmowało nie tylko różnorakie napisy na terminalach stroggów, ale też głosy postaci. Lem i Id już raz popisały się świetnym spolszczeniem Dooma 3, w którym to główną rolę odgrywały właśnie dialogi i nagrania z PDA. Byłem wówczas pewien, że im się nie uda, a jednak efekt zaskoczył wszystkich. Do nagrań w polskiej wersji D3 firmy wzięły ludzi o odpowiednich głosach, a ci wykonali robotę po mistrzowsku, dzięki czemu gra nie straciła ani trochę ze swego klimatu.

Podobnie jest w przypadku Quake'a. Rewelacyjny klimat wojny i walki w grupie został zachowany. Aktorzy odpowiedzialni za podkładanie głosów znów spisali się na medal.
W zależności od sytuacji mówią odpowiednim tonem, mają dobrane do charakteru postaci odpowiednie głosy, mówią wyraźnie i z sensem. Tak jak do pracy lektorów nie mam również zastrzeżeń do tłumaczenia napisów na terminalach, czy na podpisach wyświetlających się podczas patrzenia w stronę jednego z żołnierzy ziemian. Profesjonalna robota.

Niestety, spolszczenie choć zrobione dobrze i spełniające swoją rolę nie jest idealne. Pierwsze co rzuca się w oczy to to, że poszczególne postacie mają dość podobne do siebie głosy. Wynika to pewnie z tego, że Lem zaangażował do lokalizacji zbyt małą liczbę aktorów i niektórzy musieli obstawić głosy kilku postaci. Po częściowym przemienieniu w strogga rozumiemy co mówią komputery stroggów zainstalowane w ich bazach. Co ciekawe komputery te raz mówią w naszym ojczystym języku, a raz po angielsku. Czyżby pamiątka po oryginalnej wersji? Zdarza się też, że jeden z naszych kompanów ni z gruszki ni z pietruszki popisze się umiejętnością płynnego przejścia z języka polskiego na angielski. Są to rzadsze incydenty niż w przypadku komputerów, które w pewnym momencie gry już na dobre oswajają nas z językiem Szekspira, ale odnotować je muszę. Wadą są też zasłyszane tu i ówdzie pourywane zdania, ale one zdarzają się w tak niewielu przypadkach, że w niczym nie przeszkadzają.

Na koniec pozostawiłem sobie najbardziej wkurzający element polonizacji. Nasz własny komputer prowadzący nas przez większą część gry, który słyszymy w słuchawkach. Wypowiada on nierzadko kwestie w stylu "atakują was! uważajcie! po lewej! po prawej! ognia!" tonem "o, zagotowały się ziemniaki". Argh! Dobrze, że w dalszej części gry kieruje nas już jeden z techników i to jego głos słyszymy w słuchawkach, a spisuje się znacznie lepiej. O niepoprawnej synchronizacji ruchu ust z wypowiadanymi kwestiami nie będę już pisał, bo w przypadku dubbingu jest to właściwie niemożliwe do uniknięcia.

W oryginalnym Quake'u padało dość dużo przekleństw i mocnych słów. Pojawiają się one i w spolonizowanej wersji i zamiast słodkiego "fuck" usłyszymy polski odpowiednik tego słowa na literę "k". Jednak i tu są pewne nieścisłości. Kilka razy zdarzyło mi się usłyszeć kwestię w stylu "ty niedobry stroggu!". Pardon, ale brzmi to nieco infantylnie, zwłaszcza w porównaniu z bardziej soczystymi epitetami wypowiadanymi w adresie wrogów.

Co by o spolszczeniu złego nie powiedzieć lepszego nie będzie, bo zresztą nie ma po co. Jeśli ktoś ma problemy z językiem angielskim potraktuje je jako zbawienie i zapewne nie zauważy wad, które na dobrą sprawę zbytnio się w oczy nie rzucają. Lem po raz kolejny wyszedł obronną ręką z próby przeniesienia nas do świata, w którym amerykańscy marines mówią po polsku. Ponadto spolszczony Q4 kosztuje 79,90zł, czyli o jakieś 150zł mniej niż wersja angielska. Czy trzeba czegoś więcej?








  OCENA
  Grywalność: -   Grafika: -   Dźwięk: -           7+

+ dobrze dobrane głosy postaci
+ wczucie aktorów
+ doskonałe tłumaczenie napisów
+ dużo niższa cena niż wersji angielskiej

- aktorzy podkładający glosy komputerom
- momentami pourywane zdania
- pojawiające się kwestie w języku angielskim
PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja