Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 07/2006 (Lipiec 2006)
 
Recenzje

Zapowiedzi




  Krzysztof 'Elmo' Dżułyński
Redakcja



Powiększ

Powiększ

Powiększ

Powiększ

Powiększ

Powiększ

Powiększ

Powiększ

Powiększ





Producent: Deep Shadows
Strona: http://xenus-hq.net/precursors/
Premiera: I kwartał 2007

PRECURSORS

Nasi przyjaciele zza wschodniej granicy po raz kolejny zakasali rękawy i wzięli się ostro do roboty. Po nieudanym Boiling Point, które miało być poważnym zagrożeniem dla serii GTA, postanowili naprawić swoje błędy tworząc nowego FPS-a. Jednak zanim Precursors będzie miało swoją oficjalną premierę na sklepowych półkach, postaram się przybliżyć, w jaki sposób ukraińscy programiści z Deep Shadows chcą tym razem zawojować rynek elektronicznej rozrywki.

Tak jak ostatnim razem, tak i teraz twórcy mają ambicję na stworzenie czegoś nowego, co zaskoczyłoby wszystkich graczy i złamało wszelkie reguły rządzące każdym gatunkiem shooterów. Akcja gry toczyć się będzie w samym środku galaktycznego konfliktu. Sam scenariusz ma być nieliniowy, pozwalający graczowi na dosłownie wszystko. Tylko czy ta swoboda wyjdzie grze na dobre? W czasie zabawy wcielimy się w bezimiennego bohatera, który niczym nieograniczony będzie mógł zostać międzygwiezdnym handlarzem lub złodziejem łupiącym wielkie statki handlowe. Podejmie się legalnej pracy w imię dobra tudzież dołączy do jednej z wielu przestępczych grup i będzie uczestniczył w niezwykle widowiskowych bitwach. Wszystkie podejmowane decyzje mogą potem zaważyć nad jego losem. Jak widać, grze bliżej do gatunku RPG niż FPS. Jednak czy będzie bardziej zbliżona do tego pierwszego gatunku, czy raczej zaoferuje nam coś podobnego do GTA: San Andreas, dowiemy się chyba dopiero w dniu premiery.

Podczas podróży, jeśli tylko najdzie kogoś taka ochota, bez problemu będzie mógł się zatrzymać na każdej planecie i poświęcić swój czas na jej zwiedzanie. Gdy eksploracja innych światów już się znudzi, czeka na nas aż 250 zadań do wykonania, nie wliczając questów głównego wątku gry, do których, tak jak i do pozostałych, wcale nie będziemy zmuszeni przystąpić. Twórcy od samego początku podkreślają, że ich nadrzędnym celem będzie niczym nieograniczona swoboda. Wszystko co wymieniłem na to wskazuje, jednak wystarczy spojrzeć w przeszłość, żeby zobaczyć ile z dobrze zapowiadających się tytułów tak naprawdę zdołało spełnić wszystkie zapowiedzi producentów oraz sprostało oczekiwaniom fanów.

A teraz to, co misie lubią najbardziej. Jak przystało na porządny FPS, dostaniemy w swoje łapki masę spluw do siania totalnego zniszczenia. Jednak, co ciekawe, w całej grze nie znajdziemy ani grama amunicji. Zamiast tego nasz bohater będzie zdolny do jej samodzielnego wytworzenia (!?). Na razie nie wiadomo, na czym dokładnie ta czynność ma polegać, ale miejmy nadzieję, iż nie będzie to niezbędna opcja w grze, powodująca niekontrolowane wybuchy uwieńczone rzeką soczystych zwrotów (nie muszę wspominać, że niecenzuralnych) skierowanych wprost do bezbronnego monitora.

Oczywiście do pełni szczęścia potrzebni są jeszcze przeciwnicy, a tych ma być całkiem sporo. Przed twoją muszką stanie wiele ras kosmitów, niestety (ale dla nich) nie do końca przyjaznych. Aby było raźniej, ich szeregi zasilą dodatkowo przeróżne stwory, które będą miały ochotę wrzucić coś/kogoś na ząb. Oczywiście te wszystkie maszkary zdoła odesłać tam gdzie pieprz rośnie tylko nasz bohater. Jednak żeby nie było za łatwo, także otaczającej roślinności może nie spodobać się nasza obecność. Ale cóż nam na to poradzić... Już taki los łaknącego przygód gracza. Lecz chyba każdy zdążył się przyzwyczaić do niebezpieczeństw czyhających za każdym rogiem w tego typu grach.

Na koniec słowo o oprawie graficznej programu. Z opublikowanych dotąd informacji i screenów można się domyślać, że będzie na czym zawiesić oko. Lokacje są różnorodne i naprawdę potrafią urzec nawet najwybredniejszego fana sztuki malowanej. Zarówno tereny pustynne, woda, jak i wielkie puszcze są bardzo dobrze odwzorowane. Także wszystkie organizmy żyjące, wszystko jedno czy to nasi sprzymierzeńcy, czy ci, którzy za chwilę będą wąchać kwiatki od dołu, prezentują się znakomicie. Od razu widać, że graficy nie żałowali tekstur . Jednak czy to wszystko da radę udźwignąć zwykła maszyna szarego człowieczka? Można mieć co do tego niemałe wątpliwości, zwłaszcza, jeżeli przywołamy do pamięci zabugowany Boiling Point, z którym były problemy nawet na najmocniejszych komputerach.

Ogólny zarys Precursors prezentuje się nadzwyczaj smakowicie. Jeżeli te wszystkie obiecanki zostaną spełnione, zapowiada się silny konkurent dla Crysis. Może w końcu po Codename: Outbreak i Boiling Point studio Deep Shadows wzniesie się na wyżyny prezentując nam produkt trochę lepszy od wszystkich przeciętniaków. Jednak na to przyjdzie nam poczekać jeszcze do pierwszej połowy 2007 r. A czy warto? Na to pytanie niech już każdy sam sobie odpowie.






































































PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja