Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 07/2006 (Lipiec 2006)
 
Recenzje

Zapowiedzi




  Łukasz 'Get' Stelmach
Redakcja









LWY AL-RASSANU

Obrazek


Życie recenzenta jest jednak piękne. :) To już trzecia książka, jaką mam za zadanie zrecenzować w Playbacku i trzecia naprawdę warta przeczytania. Dwie pierwsze przekazano mi, gdyż nie było w redakcji chętnych na - jak to pięknie zostało ujęte - "romansidła", a czytanie nie-fantastyki oczywiście urąga prawdziwemu fanowi gier komputerowych (co wywnioskowałem po reakcji na owe dwie książki zaprezentowane przez naczelnego jako materiał do recenzji). Pozycji, którą mam się zająć dziś, jest już bliżej do gatunku fantasy, jednak znów otrzymała w redakcji etykietkę "romansidło". I znów bardzo niesprawiedliwie.

"Lwy Al-Rassanu" podejmują jako główny nie wątek miłosny, a rzecz bardzo aktualną, mimo że akcja powieści rozgrywa się w realiach bardzo nawiązujących do rzeczywistej historii ludzkości. Mowa o konflikcie na tle religijnym w czasie rekonkwisty (czyli okresie walk między królestwami o wyzwolenie ziem zdobytych przez Maurów), rozgrywającym się na wyimaginowanym półwyspie (będącym parafrazą Półwyspu Iberyjskiego). Oczywiście nie jest to żaden konflikt stricte ideowy, a próba objęcia władzy przez jeden z obozów, posługujących się religią jako przykrywką i metodą na poparcie setek wiernych, gotowych do walki z innowiercami. Niechęć i brak tolerancji wobec ludzi innych wyznań nasila się, a po zabiciu ostatniego kalifa, Al-Rassan przeżywa głęboki kryzys, co z kolei prowadzi do dalszych konfliktów. W tych realiach łączą się losy trójki pierwszoplanowych bohaterów: dżadyty Roderigo Belmonte, aszaryty Ammara Ibn Kharaina oraz kindathijki Dżehany. Pomimo różnych wyznań oraz pochodzenia pojawia się między nimi przyjaźń i głęboka zależność.

Powieść, w której autor porusza wątek religii oraz nieszczęść nią wywołanych skłania - jakby się mogło wydawać - do kaznodziejstwa i niepotrzebnego moralizowania. Często wiąże się to z faworyzowaniem którejś ze stron (tym bardziej, ze religie obecnie w książce mają swoje odpowiedniki w prawdziwym świecie) lub przejaskrawieniami. Guy Gavriel Kay jednak dokonał rzeczy zasługującej na uznanie. Świat przez niego przedstawiony jest zadziwiająco spójny i wiarygodny. Kay balansuje na cienkim lodzie konfliktu wyznań i wbrew prawom fizyki trzyma się na nim stabilnie, nie przechylając w żadną stronę. Mało tego, udało mu się obnażyć każdą ze stron, ukazując jej zalety i wady, jednak nie wartościując ich, ani nie hierarchizując wg siebie. Udowodnił, iż to, w co wierzą dżadyci, aszaryci czy kindathijczycy to nie jest wiara w swojego boga, a jedynie manipulacje przebiegłego duchowieństwa służące temu, by kolejny lew zajął miejsce u wodopoju, przepędzając poprzedniego. Jeden przeciwnik wzrasta w siłę dzięki temu, że drugi słabnie. Jednak na horyzoncie już pojawia się kolejny. I następny fragment dawnej potęgi Al-Rassanu, perły orientalnej kultury i sztuki, zostaje zburzony.

Kay radzi sobie świetnie, kreśląc losy bohaterów na tle owych burzliwych dziejów. Nie popada w patos, nie moralizuje, a jego postacie są wiarygodne i ludzkie. W takim okresie historii, w jakim znajduje się Al-Rassan ciężko o stuprocentową dobroć i szlachetność. Autor o tym dobrze wie. Wie też, jak trudno dokonywać wyborów i jak ciężko znaleźć się w polu nieustannych intryg, zabójstw, bitew i zasadzek. Wszystko genialnie przelał na karty powieści, tworząc fabułę pełną interesujących wątków (wszystkich, bez wyjątku), zwrotów akcji, zadziwiająco spójną, prowadzoną z rozmachem, pełną poetyckiej epickości.

Całość jednak czyta się szybko, czytelnik przeskakuje od wątku do wątku, zagłębiając się w dalsze losy obecnych na kartach powieści postaci, a grube tomiszcze staje się w obliczu tak znakomitego warsztatu autora cienką nowelką, którą pochłania się błyskawicznie, pozostając z niedosytem w ustach, że to już koniec. I podobnie jak w każdej noweli, wątki zostają zamknięte. Z drugiej strony jest ona prawdziwym kompendium wiedzy o tym, jak należy pisać powieści fantastyczne, rozgrywające się w historycznych realiach.

"Lwy..." można stawiać za wzór. Książka wzrusza, daje do myślenia, zachwyca kreacją świata przedstawionego. Można jedynie podziwiać umiejętności autora, jak wspaniale i przekonywująco udało mu się oddać ów gorący okres historyczny na kilkuset kartkach papieru. Okres burzliwy, ale szalenie interesujący. Zupełnie jak sama powieść.








PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja