KRONIKI RIDDICKA: UCIECZKA Z BUTCHER BAY
Brudne cele, uzbrojeni strażnicy, wszędobylskie kamery i szwendające się typy spod ciemnej gwiazdy. Nie jest to, wbrew pozorom, obraz dowolnego więzienia w naszym kraju. Tak można za to opisać Butcher Bay, najgorszy pierdel w całej galaktyce. Trafiasz tam jako Riddick - najbardziej poszukiwany i niebezpieczny człowiek w całej galaktyce. Twoim zadaniem jest opuścić to miejsce przed odsiedzeniem wyroku i w jednym kawałku.
Cały ten przybytek, jak już wspominałem, jest dość sugestywnie przedstawiony. Cele są małe, brudne, korytarze wąskie i niedoświetlone. Wraz z przechodzeniem do stref o większych rygorach pogarszają sie warunki bytowe więźniów. Wygląd współtowarzyszy jest wyjęty żywcem z kartotek policyjnych dotyczących najcięższych przestępstw. Są skłonni zabić czy oszukać każdego, resocjalizacja w ich wypadku nigdy nie miała miejsca. Posługują się mocnym, często wulgarnym językiem i nie stronią od burd. Jak widać jedną z mocniejszych cech omawianego tytułu jest klimat: ciężki i przyziemny - idealnie oddaje więzienną atmosferę. Główny bohater pasuje znakomicie do miejsca w którym się znalazł. Ma wygląd opryszka, jego spokojny i wyrachowany głos pasuje do seryjnego mordercy. Gdyby nie scenariusz, wcale nie miałbyś ochoty go ratować z opresji, uwierz;-). Ów mroczny głos został mu użyczony przez Vin Disel'a. Jest to aktor który grał w filmie na którym wzorowana jest gra. Ważną rolę, chodź nie pierwszoplanową w budowaniu atmosfery tworzy dosyć dobra gra cieni. Jednak nie mamy do czynienia z takim jej kunsztem jakim się cechowała na przykład w Doom 3.
Podstawą przeżycia w Buther Bay jest kosa. każdy tutaj przebywający powinien ją posiadać, żeby przeżyć. Zaraz - pomyślicie - to znaczy, że bohaterowie biegają po więzieniu niczym kostuchy i wyrzynają wszystkich w pień? Nie, jesteście w błędzie - kosa to slangowe określenie sztyletu, którym będziemy mogli przyłożyć nieraz przeciwnikowi. Na samym początku do przetrwania mają nam wystarczyć tylko ręce i właśnie takie kosy. Pojedynki z użyciem tych broni są bardzo emocjonujące. Trzeba wyprowadzać odpowiednie sekwencje ciosów, niczym w mordobiciach. Walki są wykonane bardzo realistycznie. Po oberwaniu od przeciwnika przechylamy się na bok, a podczas wyprowadzania naszej serii kamera porusza się zgodnie z ruchami ciała. Dodaje to realizmu daje nam możliwość pełnej identyfikacji z prowadzoną postacią. Do dyspozycji dostajemy też inne środki przymusu bezpośredniego. Są one podzielone na: krótkozasięgowe, do bezpośrednich starć i dalekzasięgowe. W skład pierwszej grup wchodzą takie zabawki jak kastet, śrubokręt czy pałka. W drugiej strzelbę, karabin szturmowy czy minigun. Wszystkie z nich są ładnie wykonane i dają frajdę z walki. Jest to niewątpliwym atutem tego tytułu.
Po walce potrzebujesz rewitalizacji sił? Kierownictwo więzienia zadbało też o to. Szukaj na korytarzach automatów, mogą one zregenerować 4 jednostki życia. Podobny patent widzieliśmy juz w "Half-Life". Niektóre z nich są ukryte, więc należy rozmawiać ze wszystkimi ludźmi, niektórzy za drobna opłata mogą wskazać do nich drogę. Czasem natkniemy się też na urządzenie wygląda jace jak wyjęta z salonu gra samochodowa. Wsiadamy na to, bez wrzucania monet. Juz po chwili nasz maksymalny limit życia zostaje zwiększony o jedna jednostkę. Taka idea też nie jest nowością, podobne zwiększanie limitu mieliśmy chodź by w "Beyond Good and Evil". Nigdzie na korytarzach nie znajdziemy walających się apteczek. Tak rozwiązana kwestia uzupełniania zdrowia wychodzi Riddickowi in plus, ponieważ gracz zaczyna poruszać sie uważniej i oszczędzać bohatera. Wie o mocno ograniczonym limicie jego życia. Rozgrywka staje się przez to bardziej emocjonująca.
Należy wspomnieć iż na adrenalinę płynącą z rozgrywki wpływa jeszcze wiele innych czynników. Jednym z nich jest brak monotonii rozgrywki . W jednej chwili skradamy się, żeby po cichu ukatrupić wroga, w drugiej bierzemy udział w turnieju bokserskim na śmierć i życie, następnie mamy sie udać do kierownictwa, a potem... Cały czas jedno wydarzenie goni drugie, nie mamy szans się nudzić. Często zmienia się konwencja rozgrywki, powoduje to, że grający chce poznać historię do samego końca. Nie może sie od niej oderwać. Jest to największa zaleta dzieła Starbreeze Studios. Jak dodamy do tego jeszcze moce specjalne (widzenie w ciemnościach) jakie dostajemy do dyspozycji w późniejszym czasie, całość nabiera jeszcze większej niezwykłości i dostarcza maksimum radości z rozgrywki.
Ja tu gadu-gadu, miejsce sie kończy, a jeszcze nic nie napisałem o przeciwnikach. Już nadrabiam zaległości. W zasięgu naszych rąk znajdą sie przede wszystkim "źli" współwięźniowie oraz osoby po których trupach musimy dojść do naszego celu(ucieczki). Na liście naszych celów nie zabraknie też najwyższych przedstawicieli władz, ale nie będę zdradzał fabuły. Wszyscy z nich są dobrze animowani, ich ciała podlegają prawom fizyki, modele są wysokiej jakości.. Czasem też mają przebłyski inteligencji w swoich zachowaniach. Po unieszkodliwieniu wroga można jego ciało schować do cienia, żeby inni go nie zobaczyli.
Poprzestańmy teraz na chwilę z pochwałami tytułu. Przyszedł czas na wady. Jest ich mało, ponieważ całość charakteryzuje sie porządnym opracowaniem. Pierwszą jest to, że w czasie zabawy widać spuściznę konsol. Co prawda sterowanie zostało z grubsza zmienione na potrzeby PC i jest w miarę intuicyjne, ale system zapisów gry pozostał ten sam. Mamy do czynienia z klasycznymi checkpointami i brakiem możliwości zapisania w dowolnym momencie gry. Ta mechanika denerwuje ponieważ w wypadku komputerów osobistych nie ma żadnego uzasadnienia. Kolejna wadą mogą być wymagania sprzętowe. Tytuł, pomimo konsolowych korzeni całkiem wiele wymaga od specyfikacji naszego sprzętu. Moim zdaniem można mu to wybaczyć ponieważ oferuje grafikę spełniającą współczesne standardy. Ostatnim niemiłym aspektem, który chce poruszyć jest jakość lokalizacji. Instrukcja jest raczej dobrze przetłumaczona(parę literówek), podobnie jak napisy w grze. Jednak jest małe "ale": otóż u mnie, podczas przerywników filmowych nie wyświetlały się wszystkie napisy. Powoduje to u graczy nie znających angielskiego niemożność zrozumienia pełnych treści dialogów. Mój przypadek nie jest odosobniony. Cała ta sytuacja szczerze powinna zdziwić ponieważ Cdprojekt, wydawca gry słynął do tej pory z dobrej jakości spolszczeń.
Jak juz powiedziałem, komputerowy Riddick jest powiązany z rynkiem filmowym. Został zainspirowany filmami "Kroniki Riddicka" i "Pitch Black". Niestety nie było mi dane ich oglądać. Jednak według obiegowych opinii jest on o wiele lepszy od pierwowzoru. Można w sumie uznać go za pierwszą udaną próbę adaptacji filmu na rynki monitorów. Kolejna, równie udaną był "King Kong". Późniejsze tytuły powróciły jednak do miernej formy reprezentowanej przez tą gałąź rynku. Jest to jednak już jednak temat na obszerny felieton.
Czas na podsumowanie. Omawiana przeze mnie gra jest na pewno jednym z lepszych FPSów w jakie ostatnimi czasy grałem. Jej głównym atutem jest posiadanie, ciekawego, mrocznego klimatu. Na uwagę zasługuje też bardzo dobre wykonanie i wizerunek całości. Końcowym argumentem, przemawiającym za zakupem jest cena - 19,90zł. Dlatego uważam, że powinna znaleźć sie na półce każdego domorosłego fana nietuzinkowych strzelanek FPP.