JADE EMPIRE
Co takiego nęci nas w stronę tajemniczej Azji? Lejąca się rzekami Sake i pływające w niej soczyste sushi oraz inne cuda sztuki kulinarnej? Może fakt, że to ojczyzna naprawdę dobrego horroru, przez którego większą część widz ziewa, by po zaskakującym zakończeniu wyjść z kina śmiertelnie przerażonym i z mocnym postanowieniem snu tylko przy zapalonym świetle? A może egzotyka i słynny masaż tajlandzki… no, ten ostatni przynajmniej męską brać czytelników?
Zapewne wszystko po trochu, ale trzeba przyznać, że również długa i ciekawa historia oraz specyficzna mitologia starożytnych Chin. Któż bowiem nie słyszał o sławetnych, chińskich smokach? A to przecież jedynie ułamek pseudo-flory, jaka zamieszkiwała te "mityczne" krainy. Obok wąsatych gadów znalazło się zresztą miejsce zarówno dla pożerającego słonie węża Ba She, dziewięciogłowych ptaków, strażników piekieł - Głowy Wołu i Twarzy Konia, zauważyliście, swoją drogą, że obaj przypominają nam rodzimych wicepremierów? Jak i… Niedoścignionego Prosiaka, ale takich ludzi też się widzi na ulicach. Nic więc dziwnego, że te przedziwne fantazje i hybrydy ściągają uwagę nie tylko garstki pasjonatów, ale również mas turystów i, co ciekawe, programistów. Po wielu latach bezustannego eksploatowania uniwersum Dungeons & Dragons, lub osadzania akcji w scenerii Gwiezdnych Wojen, BioWare, prawdziwi cesarze gier cRPG, stworzyli własny świat, który czerpie całymi garściami z wierzeń i przekazów Dalekiego Wschodu. I tak, po raz pierwszy, miast walczyć z orkami, tudzież tropić Sithów, przyjdzie nam stanąć w szranki z niezwykłymi tworami, których nawet nie wyobrażaliśmy sobie dotychczas.
Czas zacząć
Że przesadzam? Cóż, tak pięknym bestiariuszem nie mogła się poszczycić dawno (jeśli w ogóle kiedyś) żadna gra role-playing. W wydanym dotychczas jedynie na XBOXa Jade Empire gracz wciela się w jednego z siedmiu udostępnionych przez twórców herosów (z czego na konsolach pograć wszystkimi mogliśmy jedynie w edycji kolekcjonerskiej. Zobaczymy jak będzie na naszym podwórku). Każdego z bohaterów charakteryzują trzy współczynniki - Body, a więc kondycja fizyczna, od której zależy liczba punktów zdrowia i odporność na obrażenia, Mind, który reguluje poziom focus, czyli możliwość spowolnienia akcji, w trakcie którego możemy efektownie i spokojnie wykrzesać z bohatera najbardziej efektowne kombinacje uderzeń oraz uniknąć ciosów przeciwników, a także walczyć przy użyciu broni białej oraz Spirit - współczynnik przydający nam energię magiczną, która tu akurat zwie się Chi. Gdyby jednak cały proces tworzenia postaci ograniczał się do wyregulowania trzech cech, miłośnicy wskaźników, ramek, statystyk i grzebania w karcie postaci pozostaliby niepocieszeni (mówiąc bardzo delikatnie), a na to, rzecz jasna, pozwolić nie można. Tutaj wkracza jednak najciekawsza nowalijka Jade Empie - style walki. Nasz bohater nie atakuje wcale na oślep. Może jednocześnie aktywować styl główny, jak i dodatkowy. Takich technik jest kilkanaście i nie wszystkie możemy posiąść od razu. Co to bardziej zabójczych nauczymy się dopiero po wykonaniu stosownej misji, lub od trenera, który jednak za tą przyjemność słono sobie liczy. Ważne jest, aby posiąść jak najwięcej stylów, bowiem podczas licznych starć natrafimy na osobników, na których pewne ciosy oddziałują słabiej, zaś inne są w stanie przenieść je przed oblicze Yan Luo (boga piekieł, jakby kto pytał). Ba, niektóre potwory są niekiedy całkowicie odporne na część kombinacji. Powoduje to, że podczas potyczki gracz jest zmuszony do żonglerki technikami i nieustannego myślenia nad rozwijającą się sytuacją. I dobrze, bo tępych rzeźni ci u nas dostatek, a słowa "myślenie" i "walka" były dotychczas ustawiane obok siebie za rzadko.
Przyzwyczajony Tygrys, Ukryty Smok
Nasz heros pozna zarówno upodabniające go do mistrza Lee, wymagające zwinności techniki, jak i powolne, kojarzące się nieco z walkami sumo uderzenia. Od stylu Białego Demona, po Duchowego Złodzieja. Może nazwy brzmią jak z taniej kreskówki, ale, cóż, taka już specyfika mitycznych Chin. Co jednak ciekawe, część stylów poznamy dzięki studiom czarnoksięstwa, przez co jednak, podczas ich wykorzystywania, zaczniemy tracić energię magiczną, zaś pewien odsetek wykonamy jedynie przy użyciu broni - podwójnego topora, dzidy, miecza, bądź młota bojowego. Dzięki temu walka jest naprawdę urozmaicona, zaś na ekranie postaci wykonują iście śmiertelny balet. Choć zrezygnowano z kilkuosobowej drużyny, nie znaczy to, że będziemy podróżować w pojedynkę. Za naszą postacią może podążać jeszcze jeden wojownik, którego dobierzemy sobie spośród ósemki szczęśliwców, wśród których znajdzie się miejsce zarówno dla pięknej zabójczyni Silk Fox, która jednak dla znacznej części męskiej populacji, której kuszą jej dźwięki staje się niedostępna przez przypasany u boku miecz, którego dobywa nader często, demon Guardian, czy szalony wynalazca Kang. Towarzysze mogą doskonale uzupełnić naszą postać i zniwelować wszelkie jej słabości. "Mag" zyska pomoc w walce w zwarciu, zaś wojownik - nieźle ubezpieczone tyły. Każdy z nich ma, podobnie jak w Knights of the Old Republic, własny charakter, cele, dążenia i słabości. Każdy dysponuje też ciekawą historią, którą będziemy mogli poznać podczas wspólnych wędrówek. Analogii do produkcji spod znaku Star Wars jest zresztą więcej, jak choćby podobny sposób prowadzenia rozgrywki, czy specjalny wskaźnik pokazujący, czy skłaniamy się raczej ku dobru, pomagamy skośnookim staruszkom przejść przez ulice i uświetniamy dotacjami bale dobroczynne, czy też złu i przemiłą babunię wypychamy pod rozpędzoną karocę. Podobnie jak w KOTORze, nasz heros nie odzywa się zresztą ani słowem. Od naszego postępowania zależy zakończenie, które ujrzymy spośród trzech dostępnych.
Imperium nie kontaktuje!
Historia toczy się w Imperium rządzonym twardą ręką Cesarza Sun Hai, okrutnika uciskającego lud pracujący, który ma na swych usługach organizację Death's Hand, istot pomagających mu utrzymać kontrolę nad rozległymi włościami. Tymczasem w jednej z wiosek - Two Rivers, sędziwy mistrz walki szkoli swych uczniów. Jednym z nich jest postać wybrana przez gracza. Tu rozpoczyna się nasza wielka przygoda, podczas której zwiedzimy ziemie Cesarza, wykonamy całą masę misji pobocznych i zachwycimy się wielowątkową fabułą. Tak przynajmniej zrobili posiadacze X-Pudeł. Pozostaje im wierzyć, bo lista nagród "RPG", bądź nawet "Gry roku" przyznanych Jade Empire przyprawia o zawrót głowy nawet co to bardziej zaprawionych w spożywaniu Sake zawodnikom. Choć gra to tak naprawdę kolejna przygoda z niekończącego się cyklu "od zera do bohatera", scenariusz naprawdę daje radę, jak przystało zresztą na dzieło ludzi z BioWare.
Poznaj swojego wroga
Przygodę rozpoczniemy w maleńkim miasteczku Two Rivers, ale szybko wyruszymy w drogę i trafimy do znacznie bardziej interesujących miejsc, osnutej cieniem Nekropolii, "Złotej Drogi" przy której domostwa mają najbogatsi mieszczanie Imperium, powędrujemy w mroczne zakamarki jaskiń Quarry, czy ku Świątyni Dirge, po której korytarzach przechadzają się dusze zmarłych mnichów. Świat wykreowany przez BioWare jest naprawdę bogaty i oryginalny. Czy kiedykolwiek krzyżowałeś bowiem ostrze z demonami przypominającymi słonie poruszające się na dwóch nogach, czy konie o obłąkanym spojrzeniu i płonącej grzywie? Nie wspominając już o wszelkiej maści duchach i upiorach. Nawet pospolity, zdawałoby się, tak klasyczny ogr przywodzi na myśl raczej urgala z powieści Paoliniego. Inna sprawa, że urgal wzorowany był na rasowym ogrze, ale pewne różnice są. Zawsze to jakaś odmiana.
Oczekuj zmiany, mój młody uczniu
Produkt końcowy zostanie wzbogacony o kilka nowalijek w stosunku do wersji konsolowej. Cóż - programiści nie próżnują i czas na konwersję przeznaczają też na ostatnie szlify autorskiego silnika graficznego, dodając tak charakterystyczne dla piecyków wysokie rozdzielczości i zupełnie nowe efekty wizualne, poprawiając sztuczną inteligencję wrogów i poziom trudności… Cóż - nie da się ukryć, że na tenże gracze mocno narzekali, bowiem Jade Empire po pewnym czasie stawał się wręcz nieznośnie łatwy, zaś walki, o zgrozo, ciut schematyczne. Do świata gry zawitają zupełnie nowe bestie, zaś bohater nauczy się kilku niedostępnych wcześnie stylów walki. PCtowa wersja ma być, najzwyczajniej, bogatsza i pełniejsza. O ile jednak w konsolowym Jade Empire herosem sterowaliśmy za pomocą pada, w edycji na komputery osobiste ponoć całkiem wygodnie można spróbować gry na kombinacji mysz & klawiatura.
Ale kiedy ona nadejdzie?
Plany konwersji Jade Empire sprawiły, że trzeci Gothic i drugi Neverwinter Nights może nie straciły blasku, ale zyskały poważnego konkurenta. I choć być może kolejna część przygód bezimiennego bohatera będzie ładniejsza, zaś Neverwinter, dzięki edytorowi, dobremu zapleczu i pokaźnej grupie fanów, zyska większą żywotność, produkt Kanadyjczyków cechuje z pewnością największa specyfika. Ileż bowiem można walczyć z orkami, czy goblinami kładąc całe rzędy magicznymi pociskiem i kulą ognia? Tak, czy siak, dla miłośników action-rpg szykuje się nie niezła uczta. A kiedy? Tego nie wiadomo, bo data premiery wciąż nie wyszła poza mądre głowy zza oceanu.
* sinologia - chinoznawstwo