HAZE
Każdy zapalony gracz musiał słyszeć o już przełomowym Crisis. Grze, która korzysta z najnowszych technologii graficznych, w tym DirectX 10 i Pixel Shader 4.0. Crisis to nieformalna kontynuacja Far Cry tworzona przez EA. Czemu nieformalna? Gdyż prawa do Far Cry udało się jednak zatrzymać UbiSoftowi, zaś całe studio zostało wykupione przez Electronic Arts. O Crisis było głośno od samego początku, a z dnia na dzień jest coraz głośniej. To odpowiednio zmotywowało UbiSoft do działania.
Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź francuskiego giganta. Haze został pokazany dopiero na tegorocznych E3, lecz już tam zrobił furorę. Świetna grafika stała się wizytówką tej gry. Lecz czy Haze pod względem graficznym może dotrzymać kroku Crisis`owi? Z tego, co zaprezentował UbiSoft - raczej nie. Mimo wszystko Crisis to dzieło całkowicie nowej generacji, zaś Haze powstaje na zmodyfikowanym silniku Far Cry. Jednak nowa gra UbiSoftu wygląda wręcz fenomenalnie, zwłaszcza jeśli chodzi o florę. Gęste tropikalne lasy robią naprawdę ogromne wrażenie. Wystarczy spojrzeć na screeny udostępnione przez wydawcę. Tak wspaniałej roślinności nie mogliśmy zobaczyć jeszcze nigdzie indziej. Drzewa bujające się pod wypływem wiatru, uginające się pod bohaterami liście, czy czułe na strzały chaszcze zrobiły na E3 duże wrażenie. Dodając do tego realistyczne cienie, piękne oświetlenie, wspaniale wyglądające wybuchy czy taflę wody, jak i dokładnie zaprojektowane modele postaci, otrzymujemy prawdziwą graficzną perełkę. Ale sama grafika nie wystarczy.
Co do rozgrywki, to twórcy śmiało opowiadają, ze w przeciwieństwie do konkurencji (czyli, jak łatwo się domyślić, chodzi o Crysis), ich dzieło nie będzie świetne wyłącznie pod względem wizualnym, ale jakości oprawy video dotrzyma kroku także cała reszta. Ogromne znaczenie będzie miało AI naszych przeciwników, które będzie podobno wyjątkowo realistyczne, a wrogowie będą zaskakiwać logiką swoich działań. Czyżby zagrożenie dla świetnego pod tym względem F.E.A.R`a? Ponadto, rozgrywka ma być bardzo emocjonująca. Za każdym razem przeciwnicy będą zachowywać się inaczej, a my będziemy mieli kilka dróg wyjścia, aby przejść daną misję. Wciąż ma trwać nieustanna akcja, a my nie będziemy mieli nawet chwili wytchnienia. Programiści celują w dynamikę rozgrywki. Wszystko dziać ma się szybko, autorzy obiecują emocje - całość okraszona serią efektownych wybuchów.
Na prezentacji od razu rzuciła się w oczy świetna, realistyczna fizyka, która w grze znajdować będzie głębsze zastosowanie. Przewracające się ciężkie skrzynie potrafią zmiażdżyć naszych wrogów, a odpowiednio podsunięta beczka spowoduje, że damy radę dostać się do miejsca na pierwszy rzut oka niedostępnego. Możemy się więc spodziewać naprawdę ciekawych efektów rodem z Half Life 2. Oby tylko twórcy nie uprościli tego do minimum, tak jak to miało miejsce przy tworzeniu wielu gier z "rewolucyjnym zastosowaniem fizyki".
Ale czym jest właściwie Haze? To gra FPP osadzona w realiach niedalekiej przyszłości. W roku 2030 ogromna korporacja "MantelCore" rozciągnęła swoje macki na praktycznie cały świat. Firma ta jest pionierem w dziedzinie technologii przyszłości, a także uzbrojenia. Z doskonałą pozycją w ówczesnym świecie, zaopatrywała w (rzekomo) niezawodne uzbrojenie największe światowe wojska. Niestety, nikt nie podejrzewał, iż MantelCore odpowiednio modyfikowała niezniszczalne kombinezony używane przez wojskowych. Żołnierze szybko zamienili się w pozbawione własnej woli maszyny do zabijania, a słuchali jedynie rozkazów... właśnie MantelCore. Cała akcja przenosi nas do Ameryki Południowej, gdzie jesteśmy jednym z żołnierzy tej korporacji. Jako nielicznemu udało się nam wyrwać spod działania kombinezonu, a na nasze barki spada obowiązek pokazania światu, jak można powstrzymać armię morderczych niewolników. Niestety, nic nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać, gdyż najpierw musimy się wydostać z gęstej dżungli, w której rozlokowana jest armia, której jeszcze niedawno byliśmy żołnierzem. Cóż, fabuła nie jest najwyższych lotów, wręcz ociera się o banał, lecz odpowiednio poprowadzona może okazać się nader ciekawa.
Haze naprawdę niewiele brakuje, aby stała się marketingowym sukcesem. Lecz z drugiej strony również niewiele brakuje jej do tego, by w ogólnym rozrachunku okazała się kolejnym, nudnym FPP z ładną grafiką, jako jedyną zaletą. Wystarczy kilka małych potknięć twórców. Haze to właśnie ten typ gry, który może okazać się albo murowanym hitem, albo ogromnym niewypałem. Innego wyjścia tak naprawdę nie widzę. No cóż, pozostaje nam jeszcze poczekać na odpowiedź. Otrzymamy ją najszybciej w 2007 roku.