FEAR: EXTRACTION POINT
FEAR - przez wielu uważany za FPS roku 2005 z bajeczną grafiką i dość dużymi wymaganiami sprzętowymi. Niektórzy nie widzą w tym produkcie nic specjalnego, uważają wręcz, że to nie gra, a pokaz technologii, co dla tej gry jest naprawdę krzywdzące. Jeżeli jesteś zwolennikiem pierwszej opcji to się ucieszysz, jeśli drugiej - może dasz szansę nadchodzącemu właśnie rozszerzeniu do gry, ponieważ w październiku ma się pojawić FEAR: Extraction Point. Tym razem dostaniemy tytuł spod ręki panów z TimeGate Studios, lecz Monolith bacznie będzie przyglądał się postępowi prac nad rozszerzeniem.
Pamiętasz Almę z podstawowej wersji gry? Głupie pytanie, bo jak mógłbyś zapomnieć o małej czarnowłosej dziewczynce, która nie dawała ci spokoju przez całą twoją niebezpieczną i długą misję? No właśnie. Nie oszukujmy się, jeszcze nie dała ci spokoju, a ze sobą przyprowadziła nowych - niezbyt przyjemnych - kolegów. Ale o tym trochę później.
Jak już zapewne większość z Was wie, grę zaczniemy w momencie, w którym skończyliśmy zabawę w "podstawce". Po kompleksie Origin, gdzie przeprowadzane były niebezpieczne eksperymenty, zostały tylko zgliszcza. Miasto Auburn także nie jest w najlepszym stanie, część przypomina wręcz wielkie pobojowisko. W Internecie krążą plotki, jakoby tylko naszemu bohaterowi udało się przeżyć katastrofę helikoptera, więc być może nie zobaczymy już ślicznej pani technik o imieniu Jin. Nie powinniśmy rozpaczać, bo w kwestii fabuły nic nie jest jeszcze pewne.
W oryginalnym FEAR za wszelką cenę chcieliśmy dorwać Paxtona Fettela, który wydawał się twórcą całego tego zamieszania. W dodatku sprawa ma się mieć nieco inaczej. Teraz nasz bohater będzie sam, nie będzie mógł liczyć na nikogo, nikt mu nie pomoże, nikt nie powie co robić i gdzie pójść dalej. Tutaj nie mamy żadnego celu - to my jesteśmy celem dla innych, myśliwy zamieni się w zwierzynę. Zapewne ten zabieg zwiększyć ma poczucie strachu i zaszczucia u gracza, sprawi, że bardziej utożsamimy się z naszym dzielnym komandosem, będziemy chcieli pomóc mu wydostać się z tej dosyć nieciekawej sytuacji, jak i również ujść z życiem.
W Extraction Point zmierzymy się nie tylko z niedobitkami armii klonów bardzo dobrze wyszkolonych żołnierzy, lecz również z maszkarami, które zapewne są w bliskich z stosunkach z wielką siostrą, czyli Almą. Jednym z nich będzie niewidzialny stwór wyposażony w wielkie szpony, a na pewno nie drapie się nimi po plecach. Spotkanie z nimi do najmilszych należeć nie będzie.
A jeśli już przy wrogach jesteśmy, czas na kilka zdań o uzbrojeniu. Na półtoraminutowym trailerze pokazanym na amerykańskich targach E3 w Los Angeles widzimy naszą postać dzierżącą w dłoniach miniguna. Tak, broń ta znana choćby z UT, będzie dostępna także dla posiadaczy tego dodatku. Pukawka w połączeniu ze spowolnieniem oraz chmarą wrogów napierających na nas będzie sprawdzała się doskonale, a silnik fizyczny gry znowu pokaże na co go stać. Dodanie miniguna wpłynie również na szybkość rozgrywki, na pewno będzie ona bardziej dynamiczna. Palec samoczynnie będzie naciskał na spust (ewentualnie lewy przycisk myszy), by czerpać radość z eksterminacji tabunu wrogów.
Podobnie jak w zwykłym FEAR klimat gry będzie budowany za pomocą wizji w głowie naszego podopiecznego. Możemy spodziewać się, że momenty te wykonane zostaną pierwszorzędnie i nieraz ścierpnie nam skórą, nie wiedząc co to wszystko ma oznaczać.
Grafika w FEAR pozostanie niezmieniona, bo tytuł ten nadal wygląda obłędnie, mało która nowa gra może się równać z kunsztem i dbałością o szczegóły grafików tej produkcji.
Pozostaje nam tylko czekać. Miejmy nadzieję, że CD-Projekt FEAR: EP wyda równie szybko jak "podstawkę" w cenie nie wyższej niż 60 złotych. Można mieć obawy co do finalnej wersji prac TimeGate Studios, lecz ja jestem dobrej myśli. Pamiętajcie więc - strach ponownie naleci nas w październiku, czyli już za 3 miesiące.