Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 07/2006 (Lipiec 2006)
 
Recenzje

Zapowiedzi




  Patryk 'Spekkio' Zasępa
Redakcja



Powiększ

Powiększ

Powiększ







CIVCITY: ROME

Wcale nie tak dawno, bo tylko numer temu, miałem okazję pisać zapowiedź Glory of the Roman Empire, która w Polsce powinna wskoczyć na sklepowe półki w sierpniu, podczas gdy za Zachodzie mogą już się nią bawić. Teraz, gdy otworzyłem pusty dokument Worda, miałem okropną ochotę powtórzyć cały pierwszy akapit z tamtej zapowiedzi, w którym wymieniłem dokonania firmy Impressions Games na polu 'citybuiderów' (mimochodem napisałem też o dziecku Tilted Mill pod tytułem "Children of the Nile"). Wygląda bowiem na to, że mamy kolejny tytuł, gdzie zbudujemy jak najlepiej prosperujące Imperium Rzymskie, który nie uniknie podobieństw z nieśmiertelnym Cezarem.

Wygląda jednak na to, że CivCity: Rome troszeczkę oddali się od dziecka Impressions Games i z podniesioną głową da do zrozumienia, że jest inspirowana serią Civilization. Można się tego domyślić, wiedząc, że grę tworzy Firaxis Games z Sidem Meierem na czele. Wygląda to na dobrą nowinę, a jeszcze lepszą jest fakt, że Firaxis tworzy ją w spółce z Firefly Games, czyli twórcami słynnej i bardzo ciepło przyjętej przez graczy Twierdzy. Natomiast złą wiadomoscia jest cena, jaka kryła się będzie pod kodem kreskowym w polskich sklepach. 129 zł, co na polskie standardy jest zdecydowanie wygórowaną ceną. Takie posunięcie prawdopodobnie zmusi sporą część graczy do przeznaczenia pieniędzy na jakiś inny produkt. Fakt faktem, że Cenega pochwalić się może bardzo szeroką ofertą wydawniczą. Ostatnimi czasy wydają dużo więcej tytułów niż CD Projekt, ale ten drugi oferuje graczom dużo lepsze ceny. Wystarczy znany lub długo oczekiwany tytuł i z Cenegi Poland gry wyjeżdżają z nalepką 129 PLN, jak też będzie i tym razem.

Budowa tętniących życiem miast w starożytnym Rzymie była w ekonomicznych city-builderach wykorzystywana już kilka(naście?) razy. W sumie ciężko się dziwić, bo w budowie miast w czasach antyku ciężko było z Rzymianami konkurować. CivCity: Rome od innych takich produkcji ma być większy, lepszy i w ogóle wspaniały, przede wszystkim jeśli chodzi o statystyki. Gracz będzie miał do dyspozycji niespotykaną liczbę budowli, które same w sobie nie będą takie ważne. Dużo ważniejsze okaże się miejsce, w którym zostaną wybudowane. Gdy już wzniesiesz odpowiednie budowle i wyznaczysz miejsca zamieszkania dla nadchodzących imigrantów, mieszkańcy Twojego miasta będą mogli znaleźć pracę, powinieneś więc zająć się zapewnieniem im dostatecznego pożywienia oraz rozrywki. To oczywiście nie wszystko. Będą też warsztaty i zakłady, które będą świadczyć usługi przeciętnym mieszkańcom (cyrulicy, łaźnie, itp.) oraz wytwarzać wszelkiego rodzaju dobra materialne, czego wszystkiego celem jest umilenie im życia oraz zaspokajanie bardziej wyrafinowanych potrzeb.

W tym przypadku zadaniem gracza będzie wybudowanie kilku instytucji, które tworzyć miałyby ścisły łańcuch, podobnie zresztą będzie z wytwarzaniem żywności. Meble nie zostaną zrobione ot tak sobie, spod rąk stolarza. Najpierw ktoś to drewno będzie musiał zdobyć i dostarczyć do rąk cieśli. Zboża z farm są składowane w spichlerzach, skąd zabierane są do młyna i mielone na mąkę, dopiero stamtąd dostarczane do piekarń, gdzie wypieka się z nich chleb, który wreszcie mogą jeść ludzie. Tych oczywistych procesów produkcyjnych będą wymagały dziesiątki innych produktów.

Analogicznie sprawa mieć się będzie z rozrywką. Nie wystarczy postawić Colloseum, aby wtargnęli na niego gladiatorzy i zaczęli się zabijać. Należy najpierw ich wyćwiczyć w odpowiednich szkołach, podobnie zwierzęta, które także znajdą się na arenie. Oczywiście krwawe walki na śmierć i życie to nie jedyna forma rozrywki w Starożytnym Rzymie. Cóż to byłoby za rzymskie miasto, gdyby nie znajdował się w nim Circus Maximus, gdzie na owalnej trasie toczyły się zażarte wyścigi rydwanów? A wyścigi rydwanów bez rydwanów się nie dobędą, będzie je trzeba wyprodukować. Ponadto w Twoim mieście znajdą się teatry i tawerny, w których podśpiewywać będą wyszkoleni muzycy.

W najnowszym dziecku Firaxis i FireFly będziesz miał okazję bardzo dokładnie przyjrzeć się życiu przeciętnego człowieka, których duża liczba w metropolii jest priorytetem. Mówi się, że ma to odróżniać tytuł od innych city-builderów, jednak ja tu widzę oczywiste nawiązanie do Immortal Cities: Children of the Nile. Każdy mieszkaniec powie graczowi, czego najbardziej mu brakuje i wówczas otrzyma zadanie naprawy niedopatrzenia. Do tego będzie można zajrzeć pod dach każdego budynku - od zwykłego mieszkania poprzez wszystkie warsztaty, karczmy i szkoły aż po łaźnie, czego w Children of the Nile już nie było. Jeśli Twoje miasto jest atrakcyjne, zechcą przybywać do niego nowi mieszkańcy, którym z kolei musisz zapewnić nowe miejsca do zamieszkania. Wkrótce ludzie zechcą zdobywać wiedzę, do czego potrzeba im będzie szkół oraz bibliotek. Poza tym, odczują konieczność oddawania naleznej czci bóstwom, czego z kolei nie będą mogli czynić, kiedy w mieście zabraknie świątyń. Nie wolno Ci również pozwolić na wymarcie ogromnej części populacji z powodu plag malarii czy innego paskudnego choróbska - dlatego w mieście należy wybudować szpitale. W trakcie gry, gdy będziesz zaspokajał wszystkie potrzeby rdzennych mieszkańców, będą oni rozbudowywać swoje domostwa, zaczynając od małego niepozornego namiociku, a kończąc na pięknej rezydencji, która zajmuje już dużo więcej miejsca, dlatego przy planowaniu rozmieszczenia budynków potrzeba będzie raczej perspektywicznego umysłu oraz sporo wyobraźni. Patent rozbudowy mieszkań w prostej linii kojarzy mi się jeszcze z grami Impressions Games.

Rzym słynął też ze swej armii. Civcity: Rome nie obędzie się również bez tego apektu. Szczerze mówiąc, nie bardzo lubię ten element w strategiach ekonomicznych. Zwykle bywał koszmarnie ubogi i chwała mu za to, bo w grach strategicznych zawsze wierzyłem, że wystarczająco duża liczba moich żołnierzy rzuconych bezładnie na wrogie terytoria wystarczy, aby zażegnać niebezpieczeństwa z nim związane. Zwykle się udawało, choć nie próbowałem swych sił w bardziej ambitnych tytułach RTS ;). Wygląda jednak na to, iż w omawianej produkcji będzie podobnie - wybudowanie odpowiednich struktur militarnych i ufortyfikowanie miasta to priorytety zapewniające bezpieczeństwo. Armie wysyłane na podboje prawdopodobnie nie powinny wymagać szczególnych umiejętności taktycznych od gracza.

W nasze ręce oddane zostanie drzewo technologiczne, pozwalające pokierować badaniami w odpowiednim kierunku, co z kolei przynosi wynalazki, mające podnosić poziom życia mieszkańców. To część, za którą odpowiada Firaxis Games, jest bowiem zapożyczeniem z serii Civilization. Kolejnym podobieństwem do owej nieśmiertelnej serii będzie konieczność budowania monumentalnych budowli, tzw. "cudów świata", które znacznie podniosą poziom budowanego przez gracza miasta. Do tytułu zostanie zaaplikowana również CityPedia, dzięki której gracz będzie mógł zapoznać się z historią starożytnego Rzymu.

Wizualnie wszystko ponoć będzie bardzo przyjemne i miłe dla oka. Jeśli dostępne w sieci screeny nie kłamią (jest ich kilkadziesiąt), będzie to najpiękniejszy city-builder, jaki dotychczas widziałem. Typowe marmurowe domki z czerwonymi dachami sprawiają przyzwoite wrażenie, zwłaszcza jeśli patrzy się na panoramę miasta w oddaleniu, a wspominałem, że pod dach każdego z nich będzie można dodatkowo zajrzeć. Takie budowle, jak Colloseum czy Circus Maximus wyglądają wystarczająco okazale i masywnie, a zbliżenie pozwala przyjrzeć się z bliska rozgrywającym się w nim zmaganiom, włącznie z widownią na trybunach.

Jeśli jesteś zapalonym fanem strategii ekonomicznych, chcesz zapewnić chwałę i splendor Rzymskiemu Imperium w czasach jego świetności, raczej się nie zawiedziesz. Nie należy co prawda spodziewać się szczególnych cudów, ale gra swobodnie powinna zapewnić Ci kilka tygodni spędzonych przed komputerem. Osobiście już teraz jestem w stanie zaufać Firaxis i Firefly Games i z chęcią wymęczę swojego gryzonia podczas zabawy z CivCity: Rome.








PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja