BATTLEFIELD 2142
Ludzie wchodzą do włączonej lodówki by się rozgrzać, kapłani modlą się o dostawę działających grzejników, zaś właściciele barów w Grecji nie zamawiają kostek lodu do napojów. "Co się stao?" - zapytam, parafrazując Maćka z Klanu. Wyobraźcie sobie, że jest rok 2142, a większość Ziemi pokryły lodowce. Najcieplejsze miejsce świata - równik - nie wystarcza jednak dla wszystkich mieszkańców planety. W tej sytuacji dwie wielkie frakcje - Unia Europejska i Amerykanie doń włączeni (Bush chyba musiał się nieźle urżnąć, choć przeciętny Amerykaniec pewnie i tak nie wie, gdzie Europa leży, więc może politycy po imprezowaniu stwierdzili, iż USA wcale nie znajduje się na innym kontynencie?) oraz Koalicja Panazjatycka, a w niej zarówno Rosjanie, jak i Hindusi. Korzystając z najnowszych zdobyczy techniki, żołnierze tych dwóch światowych armii zetrą się ze sobą w ogromnych bitwach. Wraz z nimi zaś - gracz, który wespół z innymi dokopie dzieciom Lenina, bądź pokaże Amerykanom, że są rzeczy gorsze, niż zamknięty Mc Donald.
Seria Battlefield towarzyszy nam od wielu lat i jednym tchem, obok Counter Strike'a czy Enemy Territory, kolejne jej odsłony wymieniane są przy zestawieniu najlepszych sieciowych shooterów. Ta część cyklu przeniesie nas do przyszłości i choć nie znikną znaki rozpoznawcze serii, klimat - podobnie jak w drugim Enemy Territory - zmieni się diametralnie. Obie strony konfliktu będą dysponować zupełnie różnym uzbrojeniem. Co ciekawe, obok klasycznych, plujących ogniem karabinów, pojawią się również futurystyczne granaty elektromagnetyczne, które notabene są najskuteczniejszym sposobem na zniszczenie wrogich maszyn. A tych zaprojektowano sporo i to zarówno tak dobrze znanych nam czołgów, jak i mechów, czy zdalnie sterowanych cudeniek przecinających niebo. Piechota nie będzie jednak z góry skazana na przegraną, bowiem przy umiejętnym wykorzystaniu dostępnej broni, nawet kilkumetrowe kolosy padną zupełnie jak wiara w poprawę sytuacji Rzeczypospolitej po ogłoszeniu nazwisk dwóch nowych wicepremierów.
Tym razem w sieciowych zmaganiach będzie mogło uczestniczyć maksymalnie 64 graczy jednocześnie. Pojawi się również zapowiadany hucznie Commander Mode, w którym pokierujemy oddziałami na specjalnej mapie taktycznej (choć, w zasadzie, coś podobnego było i w części drugiej, ale teraz patent ma zostać rozwinięty). Programiści opracowali również nowy tryb gry, w którym gracze starać się będą zniszczyć Tytana - najpotężniejszą maszynę nowego Battlefielda, podczas gdy druga grupa ma za zadanie go bronić. Aby zrównać z ziemią to cacuszko, wpierw przebijemy się przez tarcze energetyczne, by w końcu rdzeń energii. Kolejne zwycięstwa gra nagrodzi dostępem do nowych broni tudzież przyznając nam kolejny medal.
Całkowicie nowe uzbrojenie - granaty EMP, karabiny-wartownicy (gdy ktoś obcy się zbliży, otwierają ogień), inteligentne miny oraz inne zdobycze XXII wieku, jak choćby kroczące Walkery to jedno, ale sama idea Battlefielda nie zginęła jeszcze w tym zalewie nowinek. Wciąż mamy więc podział na klasy (po cztery dla każdej nacji) oraz stary, dobry engine Batllefielda 2, choć wyciśnięto z niego naprawdę ostatnie soki (Buena Mana Kumkwat, Persi… damn, jak to szło?), dzięki czemu produkcja Digital Illusions prezentuje się olśniewająco!
Już za około miesiąc ruszają otwarte betatesty, podczas których autorzy wyłapią ostatnie błędy i poddadzą produkt końcowym szlifom. Potem, kto wie, ponoć na dziesięć dni przed premierą ma się pojawić demo i również tu wszyscy chętni będą mieli okazję spróbować swych sił. Jak prezentują się nowe szaty króla? Dowiemy się tego już niedługo, bo w czwartym kwartale bieżącego roku, kiedy widok za oknem będzie przypominał to, co stanie się na Ziemi z wyłączeniem równika, ponad wiek później…