Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 06/2006 (Czerwiec 2006)
 
Recenzje

Zapowiedzi




  'JamCi'
Redakcja



Powiększ

Powiększ

Powiększ

Powiększ





Gatunek: cRPG
Producent:
Bethesda Softworks
Dystrybutor:
Cenega Poland
Wymagania: Pentium 4 3Ghz, 1GB RAM, karta graf. GeForce 6600 128MB (lub lepsza), 4.6GB na HDD

THE ELDER SCROLLS IV: OBLIVION


Oczekiwania na tego molocha dobiegły końca! 20 marca Bethesda Softworks postanowiła zaspokoić potrzebę rynkową na porządne cRPG. Wszyscy fani gatunku w niecierpliwości odliczali kolejne dni do premiery The Elder Scrolls 4: Oblivion, i wreszcie doczekali się! Przez ostatnie miesiące zasypywani byliśmy screenami, wielu nie wierzyło, by jakakolwiek gra mogła tak wyglądać, a już na pewno nie RPG! Druga część graczy, uważała, że przy takim nacisku na stronę wizualną, Oblivion nie błyśnie grywalnością. Ale była też trzecia grupa, ludzie ufający grupie z Bethesda, nawet po średnio-dobrym Morrowindzie i to właśnie oni mieli rację!

Jeszcze przed instalacją Oblivion robi wrażenie. Eksluzywne pudełko, w Polsce dołączona instrukcja w naszym ojczystym języku oraz do klimatu 1 septim - waluta ze świata Tamriel. Instalacji zbytnio nie opiszę, niczym się nie wyróżnia - w tle screeny znane nam z internetu.

Obrazek


No to przejdźmy do odpalania gry. Naszym oczom ukazuje się menu główne, poziome (czyżby projektowane na konsolę?). W tle fragment mapy Cyrodiil, kontynentu na którym przyjdzie nam żyć. Nim wejdziemy w sama rozgrywkę, trochę o ustawieniach gry. Mamy tu kilkadziesiąt suwaków, które możemy przestawiać dowoli. Od razu w oczy rzucają się takie kwiaty, jak Bloom Lighting czy HDR, świadczące o wykorzystanych, nowoczesnych technikach graficznych. Praktycznie żadne, znane mi pozytywne rozwiązanie dostępne obecnie zostało wykorzystane.

Jeszcze kilka słów o wymaganiach sprzętowych które wręcz szokują. Mając kompa sprzed dwóch lat, nie ma co myśleć o grafice z kosmosu. W takiej sytuacji konieczny jest upgrade, a ręczę, że każda złotówka wydana dla tej gry, nie jest złotówką wyrzuconą w błoto - TES4 jest tego wart! Tak od siebie dodam, że sęk w karcie graficznej - klienci nVidii zachwycą się pod warunkiem, że posiadają GeForce 6800, a dla efektu maksymalnego - 7800GTX. Lecz nie tylko wymaganiami może chwalić się Oblivion. Jeszcze nigdy nie widziałem gry, do której powstałoby tyle programów wydajnościowych. W Internecie mozemy znaleźć mnóstwo poradników "Jak odpalić TES4 na naszym kompie". Aplikacje typu OblivionTweak pozwalają na granie nawet na kartach bez PixelShaders 2.0!

Po tym wstępie, klikamy na New Game i zanurzamy się w Cyrodiil... Dobra, zapędziłem się. Najpierw oglądamy film wprowadzający nas w fabułę (Podobnie jak w Morrowindzie, filmiki są dwa - na początek i koniec głównego wątku). Imperator (lub jak w wersji polskiej TES - Cesarz) opowiada graczom o otwarciu bram Oblivionu. Mroczny lud Daedra uruchomił portale łączące Tamriel z tytułową otchłanią. Cyrodiil zalewane jest najstraszniejszymi bestiami, wysypywanymi z owych wrót. W drugiej części intra ujrzymy widok z lotu ptaka na więzienie w Imperial City - stolicy kontynentu. Oglądającym to, polecam wsłuchać się w muzykę - ta, klimatycznie podobna do znanej nam z Morrowinda, tworzy niezapomniany klimat. Gdy na ekranie pojawia się "The Elder Scrolls IV: Oblivion" myślę sobie: "To jest TO!".

Obrazek


Filmik się kończy i jak się łatwo domyślić zaczynamy w więzieniu. Co ciekawe w poprzednich częściach serii również musieliśmy startować jako więzień. Najpierw jednak czeka nas kreowanie postaci. I tu rada: jeśli macie słabszy sprzęt, nim zagracie, ustawcie wszystkie detale na co najmniej "średnie". Bowiem, podczas tworzenia przyszłego bohatera rusza się on w czasie rzeczywistym, a tekstury znajdujące się w tle (loch), należą do jednych z najbardziej wymagających w całej grze. Sprawia to, że cały ten proces to mordęga. W panelu postaci możemy ustawić praktycznie wszystko - kolor oczu, kolor skóry, wzrost czy kształt głowy to tylko nieliczne z dostępnych opcji! Po stworzeniu naszego herosa przechodzimy do gry. Co prawda Oblivion jeszcze nie ma okazji do popisu - wszak jesteśmy w lochach. Jednak na ścianach możemy dostrzec prędkościożerne szczegóły (moim zdaniem są warte kilku klatek na sekundę mniej). No więc, więzienie jak więzienie - nie wiele się tu dzieje. Więzień z celi na przeciwko rzuci kilka kiepskich żartów. Nagle do celi wchodzi Imperator Uriel Septim w własnej osobie, a towarzyszy mu kilku strażników. Tłumaczy nam co się dzieje - jego synowie nie żyją, a on sam musi uciekać tajnym przejściem, znajdującym się dziwnym zbiegiem okoliczności w naszej celi. Uriel rozpoznaje w nas człowieka ze swoich snów (trochę to łagodniejsze niż przepowiednia w Morrowindzie =] ). Po rozmowie strażnicy otwierają tajne przejście i zabawa zaczyna się na dobre. Idąc mrocznymi tunelami pod więzieniem strażnicy zostają zaatakowani przez służby ciemności - wojowników Daedra, na służbie Lorda Dagona. I tu możemy się już przyjrzeć pierwszej efektywnej walce. Ruchy walczących są bardzo płynne, nie składają się z dwóch ciosów na krzyż, jak to było w TES3. Po wygranej walce strażnicy i Uriel przechodzą przez drzwi, nas zostawiając przed nimi. Zanim zacząłem lamentować i krzyczeć, okazało się, że Bethesda wymyśliła ciekawy sposób na przetransportowanie nas do Imperatora. Ściana znajdująca się po naszej prawej stronie zostaje zburzona przez... szczury! Po pokonaniu tych jakże "trudnych" przeciwników, możemy ruszać dalej. W dalszej części Tuneli czekają nas gobliny i kilka innych, raczej łatwych potworów. Ostatecznie znów spotykamy Jego wysokość ze swoja świtą. Jeden ze strażników wydaje nam polecenie - chronić Imperatora podczas gdy wojownicy idą walczyć na front. Lecz żołnierz Daedra dopada Uriela nawet w pustym pomieszczeniu, materializując się tuż przed jego nosem. Zabija Uriela i rozpływa się w powietrzu. Umierający władca przekazuje nam Amulet Królów - artefakt przechodzący z pokolenia na pokolenie w rodzinie Septimów. Otrzymujemy pierwszy quest - mamy odnaleźć nieznanego syna Imperatora o których nigdy nikt nie słyszał...

Po przetrząśnięciu tuneli, pozbyciu się wrogów i zebraniu jako takiego ekwipunku, możemy wyjść na powierzchnię! I tu serce zamiera - wiele już słyszeliśmy o grafice tej gry, widzieliśmy screeny, ale to, co ujrzymy na zewnątrz... Piękne - bo nie boję się użyć tego słowa - drzewa, poruszające się na wietrze listki (idealnie wyodrębnione, można je zliczyć), falująca trawa, uginająca się pod naszymi nogami... Tego jeszcze nie było! Cyrodiil wita nas z otwartymi rękami!

Obrazek


No może nie z otwartymi rękami, ponieważ nie zaczynamy jako nikt ważny. Dla grających w poprzednie części TES nie jest to nowością, ale jednak to powiem - naszą postać prowadzimy od zera, zupełnie dowolną drogą życiową. Możemy przyłączyć się do jednej z gildii - Wojowników, Magów, Złodziei, Zabójców. W wątku głównym obowiązkowa jest również gildia Ostrzy. Każda gildia specjalizuje się w rozwijaniu innych umiejętności, otrzymywaniu innych nagród, jednak żadna z gildii nie wyklucza drugiej!

A teraz o świecie gry słów kilka. Ten jest przeogromny, zdecydowanie większy od znanego nam kontynentu Morrowind. Cyrodiil jest również nieco bardziej radosne. Nie ma tu posępnych drzew, martwych ziem. Napotkamy jednak wesołe, kolorowe lasy, pachnące (a przynajmniej na takie wyglądają) kwiaty, łąki. Po trawie biegają sobie sarenki i jelenie! W Oblivionie, każdy rejon posiada swój indywidualny klimat. Czasem przemierzamy słoneczne sawanny, a czasem śnieżne góry. Daleki zasięg widoczności pozwala nam na podziwianie krajobrazów Cyrodiil. Patrząc na prawie nie widoczną górę, rysującą się na horyzoncie, możemy do niej dojść, a nawet ją zdobyć! Dodaje to grze realizmu. Warto przyjrzeć się również miastom - mają dobrze rozbudowane fortyfikacje obronne, przypominają zamki z prawdziwego zdarzenia - odmiennie do m.in. Balmory z Morrowinda. Mieszkańcy Cyrodiil zachowują się realnie, mają plany na cały dzień i różnią się charakterami, przyzwyczajeniami. Jedynym co wciąż szczypie w oczy, a mogło zostać poprawione, jest brak reakcji na wyciągniętą broń. Owszem, NPC mniej chętnie z nami rozmawiają, ale poza rozmową możemy biedakowi przycelować z 50cm strzałą w oko, a on dalej będzie się pytał z uśmiechem: " W czym mogę pomóc"? Ale to chyba zwykłe czepialstwo, ogólnie AI Bethesda nie zepsuła, chociaż można mieć zastrzeżenia co do zachowania NPC podczas walki...

Dodam, że TES4 zachwyca fizyką. Wykorzystany został silnik Havoc, używany m.in. przy grze F.E.A.R.. Każdy przedmiot leżący na podłodze bądź półce można "kopnąć" lub zrzucić.

Obrazek


Na swojej drodze napotkamy się z wieloma bestiami, mniej lub bardziej przyjaźnie nastawionymi. Przyjdzie nam walczyć z mrocznymi Lordami Daedra. Każdy z takim Lordów chroni jedną bramę Oblivionu. Skoro jesteśmy przy kreaturach, dodam pewną ciekawostkę. A mianowicie, wraz ze wzrostem poziomu naszego bohatera, rozwijają się również przeciwnicy. Na przykład szczury na początku gry, a takie same szczury pod koniec głównego wątku dzieli przepaść.

Jakby nie patrzeć wady Obliviona są prawie niezauważalne. Dla zgryźliwych może być to muzyka która dość często się powtarza, ale ja na to nigdy uwagi nie zwróciłem. Może cena, która bądź co bądź jest wysoka. Jednak podejrzewam, że po polonizacji, za którą odpowiedzialna jest Cenega, cena spadnie. Ale powtarzam raz jeszcze - gra jest warta tylu pieniędzy! Nawet antyfani RPG docenili jej wielkość. Fabuła, klimat, walki, realizm to tylko nieliczne zalety TES4.

The Elder Scrolls 4: Oblivion, to zdecydowanie gra z cyklu "Musisz-W-To-Zagrać". Rzecz jasna największy problem to wymagania sprzętowe, ale za kilka lat, gdy ceny komputerów oraz samej gry spadną diametralnie, nie zwlekajcie. Gdy kilka lat temu developerzy tworzyli gry o "najwyższej jakości" mówiono, że dalej technika posunąć się nie może. Dla osób z takim zmartwieniem, jak nie nadążacie za nowościami w dziedzinie komputerowej mam dobry news - kiedyś to wreszcie musi się zatrzymać! Jednak na razie pozostaje nam dziękować na Obliviona, grę na najwyższym dotychczas poziomie graficznym, olbrzymim poziomie fabularnym oraz maksymalnie wypasionym klimacie!








  OCENA
  Grywalność: 10   Grafika: 9   Dźwięk: 9+           9+

+ olbrzymi, realistyczny i tętniący życiem świat
+ piękne krajobrazy
+ fabuła
+ interaktywność
+ klimat
+ muzyka

- cena (chociaż ja uważam, że gra jest warta więcej niż 139,90 zł)
- momentami zbytnia "rozciągłość" świata
- czas oczekiwania na polską wersję językową
PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja