Witamy w magazynie Playback!     GRAJ Z PLAYBACKU!     Numer 06/2006 (Czerwiec 2006)
 
Recenzje

Zapowiedzi




  Jakub 'Loon' Kralka
Redakcja









Matura z gier


Na samym początku zaznaczę, że po raz pierwszy w życiu do napisania artykułu zainspirował mnie sen... Sen niezwykły, bowiem wyraźnie oddający stan mojego ducha. Już dokładnie za rok matura, dookoła wszyscy - rodzice, nauczyciele, dziadkowie, a nawet starsi koledzy - wszyscy oni są przeciwko mnie powtarzając ciągłe bym myślał o swojej przyszłości i nadchodzącym egzaminie dojrzałości. I tak oto z ciągłego gadania matura śni mi się już po nocach.

Duszna sala gimnastyczna w mojej szkole - choć na codzień dość przestronne pomieszczenie - tym razem jednak pełna zestresowanych uczniów. Wszyscy siedzą przy ławkach, czekają na odpieczętowanie arkuszy egzaminacyjnych. W końcu wchodzi moja "ukochana" nauczycielka historii i każdemu z maturzystów daje po jednym egzemplarzu testu. Rozpoczyna się chwila prawdy. Zestresowany, dokładnie tak jak moi koledzy z ławek obok, zabieram się za lekturę pytań, wzrok pada najpierw na nagłówek. Matura 2007 - wszystko wydaję się być w porządku. "Historia gier komputerowych". To też wydało mi się normalne. W końcu to sen.

Pierwsze pytanie bogato opatrzone screenami - należy odszyfrować jaką grę widzimy na obrazku, a następnie przybliżyć strukturę jej serii - brzmi wspaniale, bystre oczy gracza od razu rozpoznają jajogłowego stworka Dizzy. I wiele gier z tych serii. Zaczynam udzielać odpowiedź na pytanie. Piszę dużo i na temat, a czas leci niemiłosiernie. Jedna strona charakteryzująca ogólne założenia serii, niesforną rodzinkę głównego bohatera, rozmaite gry z serii. Druga strona i moje prywatne odczucia na temat Dizzy'ego, a także przybliżenie historii gry. Trzecia strona to komentarz na temat oprawy audio-wizualnej. I już, naprawdę, miałem przechodzić do kolejnego pytania, kiedy to historyczka oświadczyła, że nastąpił koniec czasu. A ja, biedak - zdenerwowany, że z wielkiego arkusza egzaminacyjnego odpowiedziałem tylko na jedno pytanie, jak już zapewne się domyślacie, obudziłem się, niekoniecznie zlany potem. Ale w sercu było to niemiłe uczucie, kiedy to sen myli się z rzeczywistością. Na pewno je znacie.

Cały poranek chodziłem dziwnie niespokojny. Czy to jakaś wizja przyszłości? A może jedynie lęk przed maturą? Ale czemu gry komputerowe? Bo czuję się w nich mocny? Bo z gier tych rzeczywiście może się coś pojawić na maturze? To raczej wątpliwe. Wydaje mi się jednak, że sen nie był jedynie wytworem mojej wyobraźni. Najprawdopodobniej zrodził się w mej głowie pod wpływem kilku czynników. Sytuacja polityczna w państwie to z pewnością fundament. Nowy minister edukacji i jego ludzie mogą zaskoczyć nas wiele razy - z czego obawiam się, że przede wszystkim negatywnie. Kara chłosty? To jakaś bzdura. A jednak niektórym się podoba. Lada dzień w mojej szkole odbędzie się referendum na temat tego, czy uczniowie powinni nosić mundurki. Z inicjatywy uczniów. Jakże to śmieszne - jeszcze niedawno mundurki czy kary cielesne kojarzyły się z najgorszymi dziejami w historii Polski. A teraz? Ludzie za tym tęsknią.

Jak widać obawy na temat kuriozalnych decyzji są jak najbardziej uzasadnione. Jest historia tańca, więc czemu miałoby nie być historii gier komputerowych? Mam nadzieję, że nikt na tak głupi pomysł nie wpadnie, bo raz, że w chwili obecnej trudno by było o kompetentnych egzaminatorów (większość "znawców" nie ma jeszcze matury!), a dwa, że system edukacji to rzecz, która w Polsce mi się podoba i oby go nikt nie zmieniał. Większość mieszkańców Stanów Zjednoczonych nie wie, gdzie leży ich stolica. I na nic im to, bo każdy ma wielki dom, a w garażu kilka samochodów. My biedni Polacy musimy się jednak uczyć, bo w tym nasza potęga. Nie bez kozery sklasyfikowano nas jako trzeci, pod względem intelektu, naród w Europie.

Taki charakter tego felietonu, że mój sen, jest powodem do luźnych dygresji. Były polityczne, teraz bardziej osobiste. Co roku do matury przystępuje wielu świeżo-dorosłych Polaków. Jest to wielkie wydarzenie nie tylko dla nich, ale także dla ich rodzin i znajomych. Przyjęło się, że ten egzamin dojrzałości to "bilet" do dorosłego życia. A by go zdobyć trzeba się sporo napracować. Liceum (zwłaszcza, jeśli na poziomie) to już przecież nie przelewki, ponadto często oprócz wiedzy potrzebny jest intelekt i szczęście. Nic dziwnego, że pojawia się tyle emocji, łez. Niektórym matura nawet śni się po nocach, hyhy.

A mój sen? Mnie dał kopa do nauki, bo dopiero teraz zrozumiałem, jak dużą wagę ma dla mnie matura. Po raz kolejny w moim życiu o czymś bardzo ważnym zadecydowały gry.

Jakub "Loon" Kralka








PLAYBACK 2006 Wszelkie prawa zastrzeżone!

O zinie | Kontakt | Współpraca | Redakcja