Pamiętacie czasy wielkich salonów gier, gdzie oprócz kultowego "Mortala" można było znaleźć niezbyt oblegane maszyny do fliperów? Ja pamiętam. Pamiętam też nieco bardziej odległe lata, kiedy ta forma rozrywki była w zasadzie najbardziej obleganym urządzeniem, stanowiąc przy tym swoisty symbol każdego porządnego salonu.
Czasy się zmieniły, a miejsca, gdzie można było spotkać praktycznie wszystkich geeków (i nie-geeków, bo wtedy rozróżnienie nie było aż tak widoczne) minęły bezpowrotnie. Flipery w wersji na komputery i konsole wychodzą dość sporadycznie, zaś o ich sukcesie mowy być raczej nie może. W zasadzie do głowy przychodzi mi tylko Timeshock, który jednak bardziej wylansował się na znakomitej ścieżce dźwiękowej niż samej grywalności.
Przyznam też, że sceptycznie podchodzę do konsoli Nintendo Wii i jej możliwości, jak chyba wszyscy gracze spodziewałem się czegoś więcej, zaś obecnie urządzonko służy przede wszystkim jako platforma do niezbyt wymagających i zobowiązujących gier. W zasadzie - idealna także do popularnego flipera, w związku z czym kierując się sentymentem do dawnych czasów odpaliłem Dream Pinball 3D.
Aplikacja przywodzi na myśl stare dobre lata, także pod względem oprawy graficznej - niestety (i nie mam tu raczej na myśli uwodzącego realizmu :)). Jak na możliwości Nintendo Wii jest całkiem dobrze, jednak ogólne wrażenia troszkę pozostawiają do życzenia. Najbardziej "uwiera" mała różnorodność - twórcy pokusili się o przygotowanie zaledwie sześciu stołów (Knight Tournament, Monsters, Aquatic, Dino Wars, Spinning Rotors oraz Amber Moon), które na dodatek są do siebie dość podobne. W kwestii oprawy nadrabia natomiast ścieżka dźwiękowa, w tle przygrywa lekka i skoczna muzyka, natomiast odgłosy przywodzą na myśl popularne w latach 80-ych i 90-ych salony. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, iż sfera "audio" to najmocniejszy punkt Dream Pinball 3D.
Niestety nie urzekła mnie jakoś szczególnie mechanika rozgrywki. W zasadzie w fliperach/pinballach nie ma wielkiej filozofii - chodzi przede wszystkim o to, by odbijać piłeczkę we właściwym momencie i unikać jej spadku poniżej poziomu stworzonych w tym celu "paletek" (które mają jakąś fachową nazwę, której nikt nigdy nie pamięta). No i rzeczywiście - w produkcji SouthPeak Interactive mamy taką możliwość, ale przyznam też, że nie do końca się to czuje - zarówno kontrola wspomnianych piłeczek, jak i fizyka lotu piłeczki pozostawia wiele do życzenia.
Brakowało mi także nieco większego uatrakcyjnienia rozgrywki jakimś złożonym systemem wyzwań, osiągnięć, a nawet interesującą kampanią. Gatunkowi poprzednicy udowodnili swego czasu, że takie rozwiązanie jest jak najbardziej możliwe. Tymczasem twórcy ograniczyli się do niezbędnego minimum, zaś system "różnorodnych piłeczek" przy tej fizyce jest pomysłem raczej nietrafionym.
Kupić czy nie kupić? Decyzja ta jest stosunkowo trudna - przypomnijmy, że w oryginale Dream Pinball 3D to fliper stricte pecetowy, na dodatek na komputerach był naprawdę efektowny i grywalny. Konwersja na Wii raczej tej grze nie sprzyja, choć z drugiej strony - na konsolę Nintendo trudno o inne produkcje tego typu w tak niskiej cenie. Wydawaną przez TopWare produkcję można nabyć już za naprawdę niewielkie pieniądze.

Komentarze do wpisu